Robert Kubica przyznał, iż podczas tegorocznej edycji 24h Le Mans ryzykował bardzo dużo za kierownicą. Najważniejszy wyścig w roku kończy on z poczuciem satysfakcji.
AF Corse #83 wraz z Robertem Kubicą, Yifeiem Ye i Philem Hansonem startowało do 24h Le Mans dopiero z 17. miejsca. Tempo Ferrari w treningach, kwalifikacjach oraz pierwszych godzinach wyścigu nie mogło napawać nas optymizmem.
Siódme miejsce na mecie po ciekawej walce przez całą niedzielę o zbliżenie się do podium można więc odczytywać jako naprawdę solidny wynik.
Potwierdzają to słowa Roberta Kubicy na temat zakończonej wczoraj rywalizacji.
“Nie był to łatwy wyścig dla nas. Nie mieliśmy też szczęścia z drugim Safety Carem. Byliśmy zbyt daleko i nie byliśmy w stanie zyskać tyle co 51-ka” – mówi Robert Kubica dla profilu Orlen Team.
“Jeżeli chodzi o mnie to poza małym błędem z przyciskami podczas procedury Full Course Yellow pojechałem kolejne, już szóste mocne Le Mans. Ale chyba tegoroczne, zwłaszcza od nocy, było takim najbardziej intensywnym ze wszystkich. Nie zostawiałem dużo na stole, podejmowałem dużo ryzyka, momentami choćby zbyt dużo. Tak to jest gdy brakuje wydajności. Wtedy trzeba zadbać o to, żeby wyciągnąć każdą dziesiątą część sekundy” – dodaje Robert.
Mimo wszystko Polak opuszcza tor z tarczą i podniesioną głową.
“Na pewno nie spodziewaliśmy się, iż auto będzie się tak dobrze zachowywało w ciepłych warunkach. Wiedzieliśmy, iż w nocy będzie dobrze, ale jego zachowanie w dzień było miłym zaskoczeniem. Czegoś się nauczyliśmy, kolejne doświadczenia wywiezione z Le Mans” – mówi Robert.
“Wyjadę stąd ze świadomością tego, iż dałem z siebie wszystko. Po raz kolejny pokazałem, iż kiedy siedzę w aucie, to auto walczy o jak najwyższe miejsca” – dodaje kierowca AF Corse #83.

3 godzin temu












