Zbliżający się wielkimi krokami draft budzi ogromne emocje, a w samym centrum uwagi znalazł się Darryn Peterson, gwiazdor uczelni Kansas i murowany kandydat co najmniej do czołowej trójki wyboru. Młody obrońca, przygotowując się do kolejnego etapu swojej kariery, postanowił rzucić rękawicę ligowym standardom, dokonując śmiałego porównania swojej osoby do obecnego MVP, Shaia Gilgeous-Alexandra. W świecie, gdzie skromność często idzie w parze z debiutem, nastolatek ewidentnie postawił na absolutną pewność siebie, twierdząc, iż jego styl gry czyni go zawodnikiem, którego nie da się upilnować.
Podczas niedawnego występu w programie SportsCenter, Darryn Peterson został zapytany o podobieństwa między jego grą a stylem lidera Oklahoma City Thunder. Jego odpowiedź była krótka i uderzająca.
– Myślę, iż obaj jesteśmy wysokimi obwodowymi, którzy świetnie wykorzystują warunki fizyczne do zdobywania punktów. I szczerze? Jesteśmy nie do zatrzymania – stwierdził były gwiazdor Kansas Jayhawks.
Porównania nie wydają się przypadkowe – przynajmniej w kwestii fizyczności. Mierzący 198 centymetrów Peterson dysponuje niemal identycznymi warunkami, co Shai Gilgeous-Alexander. Obaj zawodnicy opierają swoją grę na niezwykłej sprawności, umiejętności wymuszania fauli oraz rzemiośle, które pozwala im dominować w strefie podkoszowej mimo pełnienia roli obrońców. W dodatku Darryn, podobnie jak jego starszy kolega po fachu, potrafi genialnie wykreować przestrzeń do rzutu po kroku w tył (step-back), co czyniło go koszmarem dla defensorów na poziomie akademickim.
Chociaż porównanie do panującego MVP i mistrza NBA może wydawać się przedwczesne, statystyki Petersona z NCAA dają solidne podstawy do optymizmu. Notując średnio 20,2 punktu, 4,2 zbiórki i 1,4 przechwytu na mecz przy skuteczności 38,2% z dystansu, udowodnił, iż jest graczem adekwatnie kompletnym. Co istotne, jego produktywność mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby nie problemy z kurczami mięśni, które – jak się okazało – wynikały z nadmiernego stosowania kreatyny w celu budowy masy mięśniowej. Po wyeliminowaniu tego problemu, 19-latek wydaje się być gotowy na fizyczne starcia z najlepszymi.
Warto jednak zauważyć dystans, jaki dzieli obu zawodników. Gilgeous-Alexander to w tej chwili synonim efektywności, notujący w okresie regularnym średnio 31,1 punktu przy nieprawdopodobnej skuteczności 55,3% z gry. Gwiaazdor OKC to także lider mentalny, który po zdominowaniu Los Angeles Lakers w play-offach wysłał światu jasny komunikat: – Nie myślę o tym, czego już dokonałem. Zastanawiam się raczej, jak wygrać jeszcze osiem razy. Peterson, choć jeszcze nie sprawdzony na parkietach NBA, zdaje się podzielać tę samą rzadką determinację i mentalność zwycięzcy.
Dla drużyn posiadających wysokie numery w drafcie, takich jak Washington Wizards czy Utah Jazz, tego typu deklaracje są sygnałem, iż do ligi wchodzi zawodnik o mentalności lidera. Młody gwiazdor także nie zamierza ukrywać, iż liczy na natychmiastowy wpływ na grę swojego przyszłego zespołu.
– Czuję, iż jestem najlepszy. Wierzę, iż w każdym zespole, do którego trafię, będę w stanie wywrzeć natychmiastowy wpływ po obu stronach boiska. Jestem gotów zrobić wszystko, co konieczne, aby uczynić mój zespół lepszym i pomóc mu wygrywać – zapowiedział bez cienia fałszywej skromności.
Czy jednak faktycznie już po dołączeniu do NBA stanie się kimś „nie do zatrzymania”? A może powyższa wypowiedź to jednak przejaw zuchwalstwa? Jego fizyczne atuty i instynkt strzelecki są bezdyskusyjne, jednak przejście od dominacji w NCAA do poziomu, który prezentuje Shai Gilgeous-Alexander, wymaga lat konsekwencji.
Niemniej jednak, jeżeli Darryn Peterson utrzyma swoją pewność siebie i przełoży ją na dobre występy na parkietach najlepszej ligi świata, porównanie do jednej z największych gwiazd może za kilka lat przestać być jedynie śmiałą prognozą, a stać się faktem. Na ten moment 19-letni koszykarz ma wszystko, by stać się nową młodą twarzą ligi, na którą kibice czekają z zapartym tchem.

9 godzin temu












