W piątkowy wieczór w Zielonej Górze emocji nie brakowało już od pierwszych biegów. W inauguracyjnym wyścigu Nicki Pedersen przyjechał trzeci, jednak prawdziwe zamieszanie miało miejsce w jego drugim starcie. Duńczyk upadł na pierwszym łuku, a sędzia Michał Sasień długo nie decydował się na przerwanie biegu, ponieważ sytuacja nie wyglądała groźnie.
Pedersen, znany z ogromnej determinacji i charakterystycznego stylu bycia, nie chciał opuścić toru, licząc, iż powtórka odbędzie się w pełnym składzie. Arbiter nie dał się jednak nabrać i ostatecznie ukarał zawodnika INNPRO ROW-u Rybnik żółtą kartką.
Po sześciu wyścigach Stelmet Falubaz Zielona Góra prowadził już 26:10, co stawia ich coraz bliżej pewnego utrzymania w PGE Ekstralidze. Zielonogórzanie odrobili dwupunktową stratę i zbudowali aż 14-punktową przewagę, która daje im pełną kontrolę nad wydarzeniami na torze.