Ostatni raz pod taśmą Adriana Miedzińskiego. Jedyny taki z Torunia

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Wychowanek Apatora Toruń wielu obecnym fanom sportu żużlowego kojarzy się najbardziej z notowanymi przez niego upadkami. Jednak jest to z pewnością krzywdzące dla tego zawodnika. A jaki przebieg miała jego kariera?

Początek

Miedziński od najmłodszych lat uchodził za duży talent. Licencję żużlową uzyskał w 2001 roku po egzaminie w Toruniu. Na debiut musiał jednak czekać do 2002 roku. Wtedy to „Miedziak” wyjechał na tor przeciwko… bydgoskiej Polonii. Torunianin już w tamtym meczu udowodnił, iż jego jazdę cechują ambicja i twarda walka. Skończyło się na punkcie zdobytym kosztem Michała Robackiego. W pierwszym sezonie startów dla Apatora wyśrubował średnią 1,159 pkt./bieg. Co było obiecującym wynikiem na kolejne lata.

Juniorskie sukcesy

W kolejnych latach kariery młodzieżowej Miedziński potwierdzał swój ogromny potencjał. Torunianin z roku na rok notował progres, a sukcesy przyszły bardzo szybko. 2003 rok „Miedziak” spuentował wicemistrzostwem Polski wśród juniorów. Dwa lata później przyszło już złoto, a rok później ponownie srebro. Toruński zawodnik w swojej kolekcji także złote medale MDMP z lat 2004 i 2005, czy brąz MMPPK.

Największy sukces mógł jednak przyjść w 2004 roku, ale zarówno defekt motocykla, jak i zmiana formatu zawodów zabrały Miedzińskiemu awans do finałowego wyścigu wrocławskiego finału IMŚJ. Wychowanek Apatora w fazie zasadniczej był niemal nieuchwytny dla rywali. Przy dotychczasowej formule „Miedziak” z 13 punktami świętowałby mistrzowski tytuł.

Co może zaskakiwać w czasie jego jazdy z pozycji młodzieżowca Apator świętował zdobycie zaledwie jednego medalu DMP. Były to srebrne medale w 2003 roku, które w Grodzie Kopernika przyjęto jako porażkę.

Jedyne mistrzostwo

W 2008 roku Miedziński był już seniorem. Początek tego etapu kariery nie był dla niego zbyt łatwy. Jednak udało mu się zdobyć upragnione złoto z macierzystym klubem. Ówczesny Unibax w ostatnim meczu na stadionie przy Broniewskiego 98, pokonał Unię Leszno. Miedziński w tamtym sezonie udowodnił, iż problemy związane z przejściem do seniorskiego składu są już za nim. Był on istotną postacią układanki menadżera Jacka Gajewskiego, wykręcając średnią 1,911 pkt./bieg.

Wypadek, który zmienił wszystko

Kolejne lata były dla Miedzińskiego coraz bardziej udane. Polak stawał się liderem zdobywającej niemal rok w rok medale drużynie. Przyszedł rok 2013, który „Miedziak” zaczął bardzo mocno. Zaowocowało to powołaniem do kadry na mecz z reprezentacją Czech w Pradze. Tam uległ poważnemu wypadkowi z Matejem Kusem. Miedziński przez około pół godziny po tym zdarzeniu był nieprzytomny. Później długo nie mógł wrócić do formy, a sam wypadek z pewnością miał wpływ na kolejne lata jego kariery.

Jedyny w historii

Adrian Miedziński mimo problemów w drugiej połowie sezonu 2013 dokonał rzeczy, jakiej w całej historii nie dokonał żaden inny wychowanek toruńskiego klubu. Wygrał rundę cyklu Speedway Grand Prix. Dokonał tego mijając na dystansie wielkiego Grega Hancocka i kolejny raz przeszedł do annałów toruńskiego sportu. Można było odnieść wrażenie, iż „Miedziak” wraca na dobre tory.

Wyprowadzka do Częstochowy

Kolejne sezony okazały się być jednak trudne dla Miedzińskiego. Ostatecznie w 2018 roku zamienił on Toruń na Częstochowę. Pierwszy sezon jazdy z „Lwem” na piersi był indywidualnie dla niego bardziej udany niż ten kolejny, jednak to w 2019 roku sięgnął wraz z kolegami po brązowe medale DMP. Ostatni rok startów dla Włókniarza zakończył ze średnią 1,312 pkt./bieg.

Kto jak nie „Miedziak”?

W 2019 roku toruński klub po raz pierwszy w swojej historii spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej, a celem był szybki powrót do elity. Kto inny mógł pomóc w osiągnięciu celu jak nie „chłopak z miasta”. Miedziński w 2020 roku co prawda był najsłabszym seniorem w talii trenera Bajerskiego, jednak wespół z kolegami udało mu się wprowadzić Toruń z powrotem na salony.

Kolejny sezon nie był dla „Miedziaka” prosty. Mnożyły się wykluczenia, ryzykowne akcje. Koniec końców rok 2021 był ostatnim, w którym Miedziński przywdziewał kewlar z „Aniołem” na piersi.

Pechowy epizod „za miedzą”

2022 rok był jedynym, w którym Adrian Miedziński wystąpił w barwach lokalnego rywala torunian – bydgoskiej Polonii. Większość sezonu „Miedziak” był zawodnikiem solidnie punktującym dla drużyny znad rzeki Brdy. Polonia wierzyła w awans i powrót do elity po wielu latach. Sezon dla Miedzińskiego zakończył się przedwcześnie, gdy podczas półfinału w Zielonej Górze uległ bardzo poważnemu wypadkowi, po którym nie było wiadomo jaka przyszłość czeka tego zawodnika.

Krótka przygoda w Lesznie

Ostatni sezon ligowy dla „Miedziaka” odbył się w 2023 roku. Wtedy to prześladowana kontuzjami leszczyńska Unia zakontraktowała wychowanka Apatora. Miedziński po kontuzji z 2022 roku był już cieniem zawodnika i w trzynastu wyścigach zgromadził osiem punktów.

„Wszyscy na Miedziaka”

W piątek o godzinie 18:00 na toruńskiej Motoarenie, Adrian Miedziński zaprezentuje się po raz ostatni na torze. Z powodu braku licencji zawodniczej nie może już wystąpić w zawodach, jednak wyjedzie na tor przed pierwszym wyścigiem meczu. Tego dnia zmierzą się ze sobą PRES Toruń i Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Goście przyjadą w pełnym składzie, zaś gospodarze wystąpią bez Patryka Dudka i Mikkela Michelsena, którzy w Gorzowie powalczą o triumf w Memoriale Edwarda Jancarza oraz kontuzjowanego Antoniego Kawczyńskiego.

Składy:

PRES Grupa Deweloperska Toruń:
9. Tobiasz Musielak (gość)
10. Robert Lambert
11. Norick Blödorn
12. Jan Kvěch (gość)
13. Emil Sajfutdinow
14. Bartosz Derek
15. Mikołaj Duchiński

Abramczyk Polonia Bydgoszcz:
1. Szymon Woźniak
2. Krzysztof Buczkowski
3. Kai Huckenbeck
4. Wiktor Przyjemski
5. Aleksandr Łoktajew
6. Maksymilian Pawełczak
7. Kacper Andrzejewski
8. Tom Brennan

Adrian Miedziński w towarzystwie Joanny Cedrych
Idź do oryginalnego materiału