Piotr Pawlicki po nieudanym pierwszym wyścigu, w którym przyjechał na trzeciej pozycji, świetnie wyciągnął wnioski na dalszą fazę zawodów. Popularny „Piter” w kolejnych trzech wyścigach zdołał przyjechać na pierwszej pozycji, w bardzo dobrym stylu jeżdżąc świetnie przy krawężniku. Niewielu zawodników poruszało się tą ścieżką.
– Jako pierwszy zyskałem na tym krawężniku. Kiedyś było to moim atutem i dzisiaj ponownie ten motocykl świetnie mi pracował jadąc po wewnętrznej. – powiedział wychowanek Unii po zakończonym spotkaniu.
Duży stres przed i w trakcie zawodów
Wychowanek Fogo Unii Leszno mimo powrotu na własne „śmieci” nie krył nerwowości, z jakim wynikiem zakończy zawody przeciwko gościom spod Jasnej Góry. Mimo to były kapitan biało-niebieskich stanął na wysokości zadania i z wielką klasą otworzył nowy rozdział w swojej karierze w barwach Unii Leszno. Jak sam podkreślił po spotkaniu, emocje jego nie opuściły.
– Dalej jestem zestresowany, tym co się działo. Ten powrót po latach do domu jest dodatkowo stresujący, ale jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, iż potrafię sobie z tą presją radzić – skomentował Pawlicki
Starty jedynym mankamentem
Zawodnik „Byków” nie brylował świetną prędkością na dojeździe do pierwszego łuku. Sam „Piter” zdaje sobie sprawę, iż ma nad czym pracować i w kolejnych meczach ten element będzie dużo ważniejszy względem spotkania z ekipą z Częstochowy.
– Uważam, iż trzeba popracować nad lepszą prędkością ze startu, bo to będzie bardzo istotne w kolejnych spotkaniach – zakończył senior Fogo Unii.
Piotr Pawlicki








