Oskar Pietuszewski zamienił tej zimy Białystok na portugalskie Porto za kwotę około 10 milionów złotych. 17-latek dołączył tym samym do Jana Bednarka oraz Jakuba Kiwiora, którzy w barwach "Smoków" występują od początku bieżącej kampanii. W połowie lutego trener Francesco Farioli zdecydował się posłać Polaka do boju w pierwszym składzie podczas meczu przeciwko Nacional. Młodzieżowy reprezentant Polski spędził na murawie niespełna godzinę, a jego zespół pokonał przeciwników po wyrównanym boju 1:0.
REKLAMA
Zobacz wideo Francuzi szykują się do swoich igrzysk
Pietuszewski od pierwszej minuty
Włoski menedżer ponownie "zaufał" naszemu zawodnikowi w kolejnej ligowej potyczce. Tym razem Pietuszewski miał okazję rozpocząć mecz od pierwszej minuty przed własną publicznością. Rio Ave zajmuje w ligowej tabeli 15. miejsce, broniąc się przed znalezieniem w strefie spadkowej. Wychowanek Jagiellonii Białystok odpłacił się trenerowi za zaufanie bardzo dobrą grą oraz asystą przy trafieniu Victora Froholdta. Jak się później okazało, była to jedyna bramka w tym spotkaniu, wobec czego trzy punkty zostały na Estadio do Dragao.
W pomeczowej wypowiedzi Polak przyznał, iż to nie był szczyt jego umiejętności, a sam nie zamierza osiadać na laurach w związku z dwoma występami w wyjściowej "jedenastce" Porto. - Jestem zadowolony z mojego drugiego występu w podstawowym składzie, ale nie chcę na tym poprzestać - powiedział Pietuszewski.
Marna skuteczność Porto
W niedzielnym meczu z szesnastu strzałów oddanych przez gospodarzy tylko trzy oddane zostały w światło bramki rywali. Na temat rażącej nieskuteczności młody piłkarz również powiedział kilka słów. „Cieszymy się ze zwycięstwa, ale oczywiście zawsze może być lepiej. Skupiamy się na strzelaniu kolejnych bramek, zwłaszcza iż stworzyliśmy wiele okazji. przez cały czas jesteśmy głodni zwycięstwa i teraz czas pomyśleć o kolejnym meczu. Zawsze miło jest mieć pełny stadion. Kibice zawsze pomagają. To kolejny atut i to właśnie dzięki nim chcemy strzelać więcej bramek" - dodał 17-latek.
W 22. minucie Oskar Pietuszewski asystował przy bramce Froholdta. Jak ocenił tę sytuację Polak? - To było dobre podanie od Gabriego i kiedy zobaczyłem wolną przestrzeń, od razu chciałem ruszyć dalej i znaleźć miejsce do podania dla Froholdta, który mógłby wykończyć akcję. Jestem bardzo zadowolony z mojej pierwszej asysty w FC Porto. Lubię grać w pierwszym składzie, ale niezależnie od tego, kto gra, zawsze jesteśmy zjednoczeni, wspieramy się nawzajem i wiemy, iż każdy musi być gotowy do akcji - skomentował.
Młodzieżowy reprezentant Polski dostrzegł jedną, zasadniczą różnicę między portugalskim a polskim stylem gry. - Różnica między portugalskim a polskim stylem gry polega na intensywności. Tutaj mamy duże problemy w defensywie, bo zawsze chcemy mieć piłkę, a kiedy ją tracimy, musimy gwałtownie się przegrupować - zakończył.
FC Porto jest liderem ligi portugalskiej po 23. kolejkach. "Smoki" zgromadziły w swoim dorobku 62 punkty, a ich przewaga nad drugim Sportingiem Lizbona wynosi cztery "oczka". Kolejna szansa na występ od pierwszej minuty dla Pietuszewskiego już w piątek 27 lutego. Rywalem Porto będzie Arouca.

2 godzin temu
















