
Niestety, dziś zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym, a mianowicie sporym spadkiem Tybury w rankingu UFC. To pokłosie jego ostatniego występu.
Podczas sobotniej gali UFC Fight Night: Adesanya vs. Pyfer w Seattle Marcin Tybura stanął przed kolejnym wyzwaniem w wadze ciężkiej. Jego rywalem był debiutujący w organizacji Tyrell Fortune, który od początku narzucił trudne warunki. Walka ta absolutnie nie należała do najbardziej efektownych, ale miała wyraźny przebieg.
Otóż Fortune skutecznie kontrolował dystans, nie pozwalając Polakowi rozwinąć skrzydeł w jego najmocniejszych płaszczyznach. Tybura, znany z solidnych zapasów i pracy w klinczu, tym razem nie był w stanie przejąć inicjatywy. Amerykanin punktował, był aktywniejszy i lepiej zarządzał tempem pojedynku, de facto go kontrolując.
Z rundy na rundę obraz walki pozostawał podobny. W trzeciej rundzie co prawda Polak próbował przełamać impas, jednak brakowało konkretów. Fortune zachowywał spokój, unikał większego ryzyka i konsekwentnie realizował plan taktyczny. Ostatecznie sędziowie nie mieli większych wątpliwości, wskazując jednogłośnie na jego zwycięstwo.
ZOBACZ TAKŻE: Historia ojca Marcina Gortata. Trener Gołoty i pogromca Muhammada Alego
Co ciekawe, tuż po ogłoszeniu werdyktu doszło do krótkiego zamieszania i błędnego ogłoszenia wyniku, co wywołało chaos wokół zakończenia tego pojedynku. Niezależnie od tego, końcowy rezultat był jasny – „Tybur” przegrał walkę, w której nie zdołał pokazać swojego doświadczenia ani przewagi wynikającej z obycia w oktagonie.
Wielki spadek w notowaniach Tybury
Konsekwencje tej porażki przyszły bardzo szybko. Otóż w najnowszym zestawieniu rankingów wagi ciężkiej UFC Polak zanotował wyraźny spadek. Mianowicie reprezentant Ankosu z 8. miejsca wypadł na 11. pozycję, opuszczając czołową dziesiątkę. To istotna zmiana, która może znacząco wpłynąć na jego dalszą ścieżkę w organizacji. Wypadnięcie poza TOP 10 oznacza nie tylko swego rodzaju utratę prestiżu, który nie jest szczególnie istotny, ale przede wszystkim potencjalnie trudniejszą drogę powrotną do walk z czołówką dywizji.
Przed Tyburą znajduje się teraz właśnie Fortune, który z kolei ma przed sobą plecy poprzedniego pogromcy Tybury – Ante Deliji.

ZOBACZ TAKŻE: Paweł Pawlak żegna się z Artnox Fight Sport. Sensacyjna decyzja przed walką z Khalidovem
W przypadku Tybury powrót do czołówki jest możliwy, ale wymaga wyraźnego zwycięstwa w następnym występie. Nie jest to oczywiście coś, czemu nie jest on w stanie sprostać.

13 godzin temu
















