Telewizja Polska odsłoniła karty, jeżeli chodzi o komentatorów lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham. Głównymi dowodzącymi transmisji będą: Przemysław Babiarz i Marek Rudziński. Wiemy, jak legendy mikrofonu będą dzielić się anteną. Którego głosu w telewizji częściej będziecie szukać?
Ilekroć zbliża się duża impreza piłkarska, kibice w całej Polsce gorąco debatują o tym, kto powinien komentować mecze. Przez lata człowiekiem, który najbardziej polaryzował opinie w tym względzie był Dariusz Szpakowski. Dla jednych absolutny szef, który jak nikt inny potrafi operować temperaturą głosu. Dla innych osoba kojarząca się z największymi porażkami polskiej kadry, która powinna dawno przejść na emeryturę.
Co ciekawe, kiedy Szpakowski ogłosił, iż w 2026 roku nie skomentuje mundialu 23 procent Polaków, przebadanych na zlecenie Wirtualnej Polski, stwierdziło, iż jest niepocieszonych tą decyzją. Argumentowano, iż głos Szpakowskiego „był nieodłącznym elementem mundialowych emocji”. 13 procent wykazało się zrozumieniem dla decyzji komentatora, ale zastrzegło, iż będzie im go brakować podczas transmisji. Wśród respondentów tylko 8 procent uznało, iż nadszedł czas na zmiany.
Dwie gwiazdy w tej samej stacji
Gdy zbliża się duża impreza lekkoatletyczna ogólnokrajowa dyskusja dotycząca wyboru komentatora nie istnieje. Nie oznacza to jednak, iż fani lekkiej nie mają swoich upodobań. Co pokolenie to inne komentatorskie skojarzenia. Głosem mojej młodości był Włodzimierz Szaranowicz. Starsi wspominają Bohdana Tomaszewskiego i jego słynne „załamały się czarne nogi pod Bayem”, kiedy Bronisław Malinowski uciekł Tanzańczykowi i finiszował po olimpijskie złoto w Moskwie (1980).
W ostatnich latach lekkoatletyczną publiczność zagospodarowali Przemysław Babiarz, komentujący dla TVP Sport oraz Marek Rudziński, pracujący dla Eurosportu. jeżeli ktoś nie miał ochoty słuchać o „Kajetano, Kapitano” podczas olimpijskiego finału sztafety mieszanej w Tokio, wystarczyło stuknąć w pilota i przełączyć się na Eurosport. I na odwrót. Osoby, do których trafiała zabawa słowem Przemysława Babiarza, mogły najważniejsze wyścigi śledzić z jego komentarzem w TVP.
Od ubiegłego roku sytuacja się zmieniła. Marek Rudziński po latach rozłąki wrócił do Telewizji Polskiej i z miejsca stał się jednym z wiodących komentatorów lekkoatletyki. W mediach pojawiły się choćby pogłoski, iż jego przyjście na stare śmieci to początek procesu odsuwania Babiarza ze stacji. Zwłaszcza, iż w czerwcu 2025 roku to Rudziński, w duecie z Sebastianem Chmarą, skomentował dla TVP Drużynowe Mistrzostwa Europy w Madrycie.
„Przemek jest coraz bardziej odsuwany na boczny tor”– mieli usłyszeć przy Woronicza dziennikarze Przeglądu Sportowego Onet. Dyrektor TVP Sport, Jakub Kwiatkowski, w rozmowie z portalem Press.pl dementował te informacje, przekonując, iż to standardowa rotacja komentatorów i Babiarz będzie przez cały czas pracował przy lekkoatletycznych wydarzeniach.
„Identyczny mechanizm funkcjonuje w przypadku transmisji piłkarskich, gdzie rotują między sobą Dariusz Szpakowski, Mateusz Borek i Jacek Laskowski. Fakt rotacji w tym obszarze nie budzi żadnych emocji i nie widzimy więc powodów, dla których miałoby być inaczej w przypadku zawodów lekkoatletycznych” – wyjaśniał.
Mistrzostwa Europy w Birmingham. Kto skomentuje sukcesy?
Marek Rudziński od 2025 roku stał się obok Przemysława Babiarza głównym lekkoatletycznym głosem stacji. Najczęściej komentuje w duecie z Szymonem Borczuchem. Przemysław Babiarz niezmiennie ma u boku Sebastiana Chmarę. Zgodnie z zapowiedzeniami dyrektora sportowej redakcji TVP, podczas najważniejszych imprez duety rotują między sobą zgodnie z rozpiską przełożonych. Podczas tegorocznych Halowych Mistrzostw Świata w Toruniu odgórny przydział był bardziej szczęśliwy dla Rudzińskiego i Borczucha. Para skomentowała złoto Jakuba Szymańskiego na 60 m przez płotki oraz srebro Natalii Bukowieckiej na 400 m. Babiarz i Chmara „wylosowali” dwa brązowe medale: Pii Skrzyszowskiej i sztafety mieszanej 4×400 m.
Z rozpiski na mistrzostwa Europy w Birmingham (10-16 sierpnia) wynika, iż zawody otworzą Marek Rudziński i Sebastian Chmara, którzy skomentują sesję poranną w poniedziałek (10 sierpnia). Wieczorem były wieloboista wystąpi już w duecie z Przemysławem Babiarzem.
Drugiego dnia sesję poranną otworzą Babiarz z Chmarą, a wieczorne zmagania skomentują Rudziński z Szymonem Borczuchem. Właśnie w takim zestawieniu pary mają już pracować do końca mistrzostw, rotując między sobą sesjami porannymi i wieczornymi.
Oznacza to, iż Marka Rudzińskiego posłuchamy m.in. podczas finałów: 100 m przez płotki kobiet, rzutu młotem mężczyzn, 800 m mężczyzn, 10 000 m mężczyzn, 1500 m mężczyzn, 400 m kobiet czy sztafet 4x100m pań i panów. Rudziński w duecie z Borczuchem został też przypisany do niedzielnego maratonu kobiet, w którym tytułu z Monachium będzie bronić Aleksandra Lisowska.
Przemysław Babiarz z Sebastianem Chmarą przejmą mikrofon m.in. podczas finałów: 100 m kobiet, 110 m przez płotki mężczyzn czy wyścigów finałowych kobiet na 10 000 m, 800 m oraz 1500 m. Ponadto komentatorzy mają w planie finały sztafet 4×400 m (K i M) oraz mieszanych 4×100 m i 4×400 m.
Zabawa słowem i historią
Przemysław Babiarz z wykształcenia jest aktorem. Z Telewizją Polską związał się w 1992 roku, kiedy zadebiutował w roli dziennikarza podczas IO w Barcelonie. Przez lata poza lekkoatletyką dał się poznać kibicom jako komentator pływania, łyżwiarstwa figurowego czy skoków narciarskich. W komentarzu regularnie odwołuje się do wydarzeń z historii, co jednym imponuje, a innych irytuje. Dziennikarz ma do czego sięgać w pamięci, ponieważ przez ostatnie dekady oglądał z bliska najważniejsze lekkoatletyczne imprezy.
W duecie z Włodzimierzem Szaranowiczem komentował m.in. pamiętne mistrzostwa świata w Sewilli (1999), podczas których rekord Polski na 200 m ustanowił Marcin Urbaś (niepobite do dziś 19.98). W późniejszych latach Babiarz relacjonował lekką m.in. z Markiem Jóźwikiem. To właśnie ta para niezwykle emocjonalnie skomentowała złoty medal Pawła Czapiewskiego podczas HME w Wiedniu (2002). Kiedy Polak na kratach dogonił Szwajcara, Andre Buchera, panowie wpadli w taką euforię, iż najwyraźniej powyciągali kable, bo transmisja się urwała…
W ostatnim czasie komentatorskim partnerem Babiarza jest halowy mistrz świata z Maebashi (1999), były wieloboista, Sebastian Chmara (od jesieni 2024 prezes PZLA). Duet trafił na złote lata polskiej lekkoatletyki, którym ton nadawały sukcesy naszych sztafet. Powodów do tego, aby malować słowem nie brakowało.
„Jakie susy! Jaki krok fenomenalny! Jak Irena Szewińska 40 lat temu w Montrealu” – tak Babiarz przeżywał zmianę Igi Baumgart podczas złotego biegu pań na ME pod dachem w Belgradzie (2017). „Karol musi pójść, aż do ściemnienia w oczach”, „Biegnie Jakub Krzewina, a może by tak wyprzedzić Amerykanina!” – krzyczał z kolei do mikrofonu zimą 2018 roku w Birmingham, gdzie sztafeta mężczyzn pobiła rekord świata i w pokonanym polu zostawiła faworyzowaną ekipą USA.
Kilkanaście miesięcy później w Dosze srebro mistrzostw świata zdobyła sztafeta 4×400 m pań. Bieg miał niezwykłą dramaturgię, ponieważ na ostatniej zmianie Polska straciła drugą pozycję na rzecz Jamajek. Ostatnie słowo należało jednak do podchodzącej z Raciborza, Justyny Święty-Ersetic.
„Shericka Jackson to wielka biegaczka, ale czyż Justyna Święty nie jest wielką biegaczką? Tak się biega w Raciborzu! Tak się biega w Katowicach! Tak się biega w Polsce!” – relacjonował Babiarz. „Kajetano, kapitano, do przodu!” – to natomiast słynna fraza ze złotej sztafety mieszanej podczas IO w Tokio (2021).
Sportowcy i dziennikarze murem za Babiarzem
Stare przysłowie mówi, iż jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Powyższe słowne zbitki wypuszczane przez Babiarza jednym się podobały, innym nie. Relacja z ceremonii otwarcia IO w Paryżu (2024) skończyła się natomiast dla komentatora dużo poważniejszymi konsekwencjami, niż krytyka kibica.
Poszło o komentarz do piosenki Johna Lennona „Imagine”. „Świat bez nieba, narodów, religii to jest wizja tego pokoju, który wszystkich ma ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety” – powiedział dziennikarz i niedługo później zamiast w Paryżu był „na dywaniku” u szefostwa TVP w Warszawie.
Babiarz – po krótkim zawieszeniu – finalnie wrócił do komentowania igrzysk. Od tego momentu ma być jednak na cenzurowanym u dyrektora TVP Sport Jakuba Kwiatkowskiego. „Kuba nie chce żadnych politycznych wycieczek podczas transmisji sportowych i Babiarzowi zwyczajnie nie ufa” – twierdzi informator Przeglądu Sportowego.
@bieganiepl Pan Przemysław Babiarz to kopalnia wiedzy! Posluchajcie! #przemyslawbabiarz #teamPL #igrzyskaolimpijskie #paryz2024 ♬ dźwięk oryginalny – bieganie.plPrzypomnijmy, iż komentator podczas paryskiej burzy otrzymał duże wsparcie środowiska. Pod listem do szefa Telewizji Polskiej ws. przywrócenia Babiarza podpisało się wielu aktualnych i byłych sportowców, jak: Anita Włodarczyk, Natalia Bukowiecka, Artur Partyka czy Otylia Jędrzejczak. Nie zabrakło też poparcia ze strony kolegów po fachu: Jacka Laskowskiego, Aleksandra Dzięciołowskiego, Pauliny Chylewskiej… W sumie ponad 130 osób.
Hołdys: „Mendzenie” Babiarza
Nie wszyscy cieszyli się, gdy Babiarz został przywrócony do komentowania igrzysk. Legendarny muzyk, Zbigniew Hołdys, na platformie X wprost napisał, iż bardziej ceni komentarz Marka Rudzińskiego w duecie z Januszem Rozumem, który jest „rzetelny”. Babiarz natomiast ma uprawiać „mendzenie”.
„Od rana oglądam transmisję z igrzysk w lekkiej atletyce w Paryżu (…) Na szczęście na Eurosport bez mendzenia Babiarza. Komentarz robi bardzo dużo. Panowie Marek Rudziński (były koszykarz) i Janusz Rozum (sędzia lekkoatletyczny) to wspaniali fachowcy, nie leją wody, podają rzetelne dane, podnoszą ciśnienie, kiedy trzeba, są super” – czytamy.
Zupełnie odmienne postrzeganie świata ma Andrzej Kostyra, którego głos znają wszyscy kibice boksu. Przy okazji igrzysk olimpijskich w Tokio doświadczony dziennikarz równo docenił pracę obu lekkoatletycznych sprawozdawców. „Przemek Babiarz i Sebastian Chmara znakomici. Marek Rudziński też wielka klasa. Fajnie się ich słucha” – napisał na dawnym Twitterze.
Nawet gigantom zdarzają się wpadki
Marek Rudziński zaczynał swoją dziennikarską karierę w latach 80. XX wieku. Początkowo związany był z Polskim Radiem i TVP. Do Eurosportu pierwszy raz trafił w 2000 roku. Między 2012 a 2017 ponownie pracował dla TVP. W kolejnych latach znowu związał swoje zawodowy losy z prywatnym nadawcą, komentując dla Eurosportu m.in. IO w Tokio i Paryżu. Kibicom dał się poznać nie tylko jako komentator lekkiej atletyki ale też koszykówki czy sportów zimowych (zwłaszcza skoków narciarskich).
W 2024 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Prasy Sportowej (AIPS) nagrodziło Rudzińskiego za pracę na jedenastu igrzyskach olimpijskich. Pierwszymi, na które pojechał był Seul (1988). „Gdyby brać pod uwagę nie tylko te igrzyska, na których byłem, ale które w ogóle relacjonowałem, byłoby ich 20” – podkreślał dziennikarz.
Lekkoatletyczny duet TVP, który będzie odpowiadał za transmisje z ME w Birmingham stanowią zatem niezwykle doświadczeni dziennikarze. Jednak choćby im zdarzają się wpadki. O Marku Rudzińskim głośno zrobiło się podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie (2026). Komentator podczas jednej z transmisji stwierdził, iż Łotwa nie ma żadnego medalu na zimowych igrzyskach. Tymczasem Łotysze regularnie wracają z ZIO z krążkami w saneczkarstwie czy bobslejach…
Przemysław Babiarz odmieniał nazwisko Justyny Święty-Ersetic setki razy, ale podczas Halowych Mistrzostw Europy w Apeldoorn (2025) zamiast naszej sprinterki dojrzał na bieżni…Justynę Kowalczyk-Tekieli. „Ucieka Klaver, ucieka Vondrova, Justyna Kowalczyk” – powiedział podczas półfinałowego biegu na 400 m. ”Przepraszam, Justyna Święty-Ersetic, też komuś ucieka!” – błyskawicznie poprawił się sprawozdawca.
W Birmingham (ze względów zdrowotnych) zabraknie Justyny Święty-Ersetic, ale z pewnością nie zabraknie emocji, od których komentatorom będzie mogło zamieszać się w głowie. Dajcie znać, na które transmisje najbardziej czekacie i przede wszystkim: team Babiarz, team Rudziński a może nie robi wam różnicy, czyj głos usłyszycie?

1 tydzień temu













