Przypomnijmy: Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany po zajęciu 36. miejsca w kwalifikacjach do poprzedniego konkursu w Innsbrucku. Powodem było wykrycie na jego nartach śladów zakazanego fluoru. O sprawie na naszych łamach obszernie informował Jakub Balcerski, który na żywo obserwuje zawody spod znaku Turnieju Czterech Skoczni.
REKLAMA
Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?
PZN już nic nie powie. Na razie
Dziennikarz Sport.pl w sprawie obecności fluoru na nartach Wąska skontaktował się z przedstawicielem firmy TOKO produkującej smar. - Z naszej strony możemy stuprocentowo zagwarantować, iż od czterech lat nie sprzedajemy bezpośrednio jako TOKO produktów zawierających stężenie fluoru. Podkreślam: nasza firma na etapie produkcji nie dodaje niczego, co zawiera fluor. Według mnie błąd w sytuacji z Pawłem Wąskiem w Innsbrucku popełniono po stronie polskiego sztabu - przyznał dyrektor zarządzający firmy TOKO, Bruno Kernen.
"Trefny" smar, jakiego użyli Polacy, został przekazany na ręce kontrolera sprzętu FIS Mathias Hafele. Austriak także wypowiedział się na naszych łamach:
- Wykonaliśmy kontrolę i pomiary przed serią próbną. Przyniesiono nam narty zawodników polskiej kadry, także te Pawła Wąska. Zrobiliśmy test i narty reszty kadry były w porządku, a te Pawła ponownie przyniosły pozytywny wynik jak w kwalifikacjach. Przeszliśmy do kontenera polskiego serwisu i je wyczyściliśmy. Byłem obok i obserwowałem, co robią. Wzięliśmy potem narty i wykonaliśmy kolejne pomiary. Wtedy wszystko było już OK - podkreślił Hafele.
- Próbowaliśmy wspólnie ustalić przyczynę tego, co się wydarzyło. Dali nam smar i zrobiliśmy ponowne pomiary, w których smar pojawił się tylko na niewielkiej przestrzeni na narcie. Od razu wychodził pozytywny wynik. Czy to oznacza, iż smar był niewłaściwy lub zanieczyszczony? Nie wiemy. Dostałem od nich ten smar, ale nie wiem, skąd go mają, jak go kupili, ani niczego więcej - dodał kontroler sprzętu FIS.
Jak na razie ostatnim głosem zabranym w tej sprawie przez przedstawiciela polskiego sztabu jest ten Wojciecha Jurowicza, a więc kierownika polskiej drużyny. - Odniesiemy się do tego. Będzie oświadczenie, które wydamy po Turnieju Czterech Skoczni - przyznał w krótkim komunikacie dla Interii Jurowicz.
We wtorek 6 stycznia w Bischofshofen finał 74. Turnieju Czterech Skoczni. W ostatnim konkursie rywalizacji zobaczymy aż dwie polskie pary systemu KO - Kamil Stoch skoczy w niej z Dawidem Kubackim, a Maciej Kot będzie "walczył" z Pawłem Wąskiem. Kacprowi Tomasiakowi przypadł za to pojedynek z Alexem Insamem. Początek zawodów o godzinie 16:30. Półtorej godziny wcześniej zostanie przeprowadzona seria próbna. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

2 dni temu













