Krzysztof Stanowski odniósł się do swoich prześmiewczych wypowiedzi sprzed kilku lat pod adresem Roberta Kubicy. Przyznał, iż wstydzi się dziś tych wpisów.
Kilka lat temu mogliśmy oglądać bardzo interesujący wywiad Stanowskiego z Robertem Kubicą, przeprowadzony przy współpracy z Orlenem. Przy jego okazji, wielu kibiców zarzucało dziennikarzowi hipokryzję, związaną z wcześniejszymi wspisami w social mediach, uderzającymi w Roberta. Na przykład takimi:

W sesji pytań i odpowiedzi twórca Kanału Zero został zapytany, o to czego najbardziej żałuje podczas prowadzenia swoich programów i social mediów. Przyznał, iż jedną z takich rzeczy są nieprzychylne komentarze w stosunku do Roberta Kubicy.
Niestety, przy tych tłumaczeniach Stanowski zupełnie się pogubił, myląc i mieszając fakty, często oddalone od siebie o wiele lat.
“Wyśmiewałem Roberta Kubicę ilekroć wypadł z trasy i potrącił jakąś krowę czy coś takiego [mowa o przygotowaniach do Rajdu Polski 2013 – długo przed tweetami Stanowskiego]. W ogóle nie rozumiałem tego, jak zawodowy kierowca może w kółko wypadać z trasy. Zaprzestałem tego śmieszkowania gdy rozbił się już tak na amen – pamiętamy tę słynną historię, która przerwała jego karierę w Formule 1” – mówi dziennikarz, nawiązując do wypadku z Ronde di Andora, który zdarzył się 6 lat przed jego wpisami.
“To było takie śmieszkowanie chyba bez takiego pomyślunku, iż po pierwsze Kubica może to też zobaczyć. Bo to było takie śmieszkowanie dla śmieszkowanie między kumplami, a przeciez po drugiej stronie to nie są twoi znajomi tylko masa ludzi, głównie obcych ci ludzi i bardzo wielu z tych ludzi cię nie lubi, mimo iż cię obserwuje. Więc śmieszkujesz sobie niby w jakimś gronie, ale tak naprawdę nie wiadomo z kim i po co” – dodaje dziennikarz.
Stanowski przyznaje, iż “z tych tweetów jest mu dziś zwyczajnie wstyd”.
“Zupełnie inaczej patrzę na postać Roberta Kubicy, inaczej patrzę na to, iż on miał w sobie tę pasję, być może głupią, do ścigania się wszędzie ze wszystkimi. Być może on nigdy nie zostałby kierowcą Formuły 1, gdyby nie miał w głowie manii ciągłej rywalizacji i ciągłego jeżdżenia kimkolwiek. Być może to, co mi się wydawało irracjonalne – jak kierowca Formuły 1 może narażać swoje zdrowie w podrzędnych rajdach. Po co to robi. Verstappen tego nie robi, Kubica to robił. Ciągle wypada z tej trasy, jaki to ma sens?”
“Tylko iż to są pytania, które ja sam mogę sobie zadawać z wygodnego fotela. A jak ktoś jest kierowcą, sportowcem z krwi i kości. A jak ktoś nie może wysiedzieć bez ścigania, myśli inaczej. To, co dla mnie było głupie, tak naprawdę jest przyczyną sukcesu Roberta Kubicy, przyczyną dla której dziś postrzegam go jako herosa polskiego sportu czy światowego sportu” – dodaje dziennikarz.
Niezależnie od pewnych niezgodności na linii czasu, na koniec wypowiedzi Stanowskiego padają najważniejsze słowa, na których warto się skupić i przyznać, iż zrozumiał on swój błąd.
“Ten jego powrót po wypadku na szczyt – dla mnie, osoby, która nie za bardzo interesuje się sportem motorowym – to jest coś nadzwyczajnego. I tymbardziej mi wstyd z tych moich podśmiechujek, które sobie przez lata urządzałem. To było zupełnie bez sensu. I choćby nie zdawałem sobie sprawy, iż to jest dla niego takie krzywdzące. On akurat sobie na to nie zasłużył. Przeciez nikt nie chce wyjechać z trasy. Wolałby pojechać dalej i wygrać niż wyjechać z trasy i narażać swoje zdrowie. To była najgłupsza rzecz, której najbardziej mi wstyd” – mówi.
Cały fragment możecie zobaczyć poniżej:

4 tygodni temu












