Dwa dni temu Iga Świątek stoczyła trwający dwie i pół godziny bój z Evą Lys. Świetnie grającą Niemkę pokonała 3:6, 6:3, 6:4. Tym samym nie bez problemów, ale udanie rozpoczęła swoje występy w 2026 roku. Po odwróceniu trudnego meczu z Lys w spotkaniu z Lamens Świątek od początku była w komfortowej sytuacji.
REKLAMA
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Tuż przed meczem Igi swoje zadanie świetnie zrealizował Hubert Hurkacz. United Cup to reprezentacyjny turniej mieszany (nazywany nieoficjalnymi mistrzostwami świata) i w ramach meczu Polska – Holandia Hurkacz zdobył punkt, który już dawał naszej kadrze pewny awans do ćwierćfinału. Z pierwszego miejsca w grupie. Po pokonaniu Niemiec 3:0 wystarczało nam jedno zwycięstwo w spotkaniu z Holandią. I Hurkacz odniósł je nad 25. w rankingu ATP Tallonem Griekspoorem (6:3, 7:6).
Świątek sama rozwiązała problem
Świątek na swój mecz mogła wyjść z całkowitym luzem. Ale gwałtownie zobaczyliśmy, iż do gry przystąpiła z pełną koncentracją. I to nie dziwi. Natomiast nieco zaskoczyć mogła reakcja Igi po pierwszych kłopotach.
- Zaczął coś mówić Wim Fissette do Igi, ale Iga pokazała, iż nie chce rozmawiać – relacjonował komentator Polsatu Sport Dawid Olejniczak po gemie, w którym prowadzenie Świątek zmalało z 3:1 na 3:2. Wówczas Polka została przełamana. Sytuacji między nią a jej trenerem nie widzieliśmy, bo w tym czasie stacja transmitująca mecz emitowała reklamy. Ale na pewno Świątek bardzo chciała serwować lepiej niż robiła to przeciw Lys. Niemka wygrała aż siedem serwisowych gemów Polki. Bardzo możliwe, iż Fissette chciał przekazać swojej zawodniczce wskazówki dotyczące właśnie poprawy serwisu. Ale najwyraźniej tenisistka sama wiedziała, co i jak ma robić.
niedługo notowana na 97. miejscu w rankingu WTA Lamens gwałtownie wyrównała na 3:3, ale na nic więcej nasza wiceliderka tej listy jej nie pozwoliła. Może nie wszystkie decyzje Igi były dobre („Nie przez forhend, nie przez forhend, bo ona nim zamiata" – powtarzał w pewnym momencie komentator, jakby chciał, żeby Świątek go usłyszała i nie grała Holenderce wygodnych dla niej piłek), ale 20 minut po tej przerwie pełnej milczenia Iga już skończyła seta. Zrobiła to, wykorzystując trzeciego setbola. Partia potrwała tylko 38 minut. Po niej Świątek i Fissette już porozmawiali. A drugi set potrwał jeszcze krócej.
Świątek w siatce, a niedługo Lamens skończyła, jak prawie wszystkie rywalki
Świątek na drugą partię wyszła z jeszcze większą energią. Nie było dla niej straconych piłek. Imponująca była akcja w pierwszym gemie, w którym Iga tak ruszyła do siatki, iż nie mogąc zdążyć do piłki wrzuciła pod nią swoją rakietę. To było skuteczne, ale nieregulaminowe. Wpadnięcie Igi w siatkę po chwili również złamało przepisy. Ale choć to wszystko nie mogło przynieść punktu, to i tak było godne oklasków. Bo pokazywało pomysłowość i maksymalne zaangażowanie Polki.
W pierwszym gemie drugiej partii Lamens jeszcze się obroniła, utrzymała swoje podanie. Ale niedługo było już 6:3, 5:1 dla naszej tenisistki. Cały mecz skończył się zwycięstwem Igi 6:3, 6:2 po zaledwie godzinie i 12 minutach.
- W połowie pierwszego seta znalazłam drogę do tego, żebym była bardziej solidna – powiedziała zaraz po meczu Świątek. Ta solidność Igi jest imponująca. Od 2020 roku wygrała aż 116. ze 119 meczów z tenisistkami z poza top 50 światowego rankingu. Wyraźnie niżej notowane rywalki niemal zawsze odbijają się od Świątek jak od ściany.
Po zwycięstwach Hurkacza i Świątek Polska zapewniła sobie zwycięstwo nad Holandią już przed kończącym ten mecz starciem par mieszanych (wystawiliśmy duet Katarzyna Kawa i Jan Zieliński). Teraz, w ćwierćfinale, rywalem naszej kadry będzie Australia, czyli ekipa gospodarzy United Cup.

1 dzień temu
















