Kacper Tomasiak po raz pierwszy w karierze został mistrzem Polski w skokach narciarskich. W niedzielnym konkursie w Wiśle o rozstrzygnięciach zadecydowała tylko jedna seria. Nasz multimedalista olimpijski skoczył w niej 128 m i o niespełna pięć punktów wyprzedził drugiego Dawida Kubackiego, a o blisko siedem - trzeciego Pawła Wąska. Jak po wszystkim skomentował swój wyczyn?
REKLAMA
Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!
Tomasiak porównał mistrzostwa Polski i konkurs na ZIO. "Dużo przyjemniej"
Świeżo upieczony mistrz kraju udzielił wywiadu portalowi Skijumping.pl. Od razu zaznaczył, iż w trakcie zmagań towarzyszyło mu zupełnie nastawienie niż w przypadku, chociażby dopiero zakończonych igrzysk. - Myślę, iż dzisiaj nie podchodziliśmy do tych zawodów z taką presją jak do międzynarodowych startów. Krajowe zawody są bardziej na luzie. Oczywiście skupiamy się, żeby skoczyć jak najlepiej, ale tej presji aż tak nie ma, więc czujemy wokół siebie trochę większy spokój - zaznaczył.
Z samego skoku wydawał się zadowolony, mimo iż na jego oddanie musiał chwilę się naczekać. Z powodu kapryśnej aury tuż przed nim pojechał przedskoczek. Okoliczności te nieco przypominały to, co działo się w trzeciej odwołanej serii konkursu duetów w Predazzo. - Jak później patrzyłem na prędkości, to miałem choćby bardzo dobrą. Nie wpłynęło to jakoś znacząco na skok. Może kombinezon był trochę bardziej mokry, ale to minimalnie mogło wpłynąć na odległość. Dużo przyjemniej skakało się tutaj niż wtedy w Predazzo - skomentował Tomasiak.
Kacper Tomasiak zaczął mówić o swoim bracie. "Jest trochę rywalizacji"
W mistrzostwach Polski rywalizował także brat naszego mistrza - Konrad Tomasiak i również pokazał się z dobrej strony. Zajął ósme miejsce. - Gdy przyszedłem do szatni, pierwszym, co zrobiłem, było sprawdzenie, który jest Konrad. My się nawzajem obserwujemy, kibicujemy sobie i motywujemy. Myślę, iż trochę tej rywalizacji między nami jest, ale raczej w pozytywnym znaczeniu - zdradził starszy z rodzeństwa.
Niestety Kacpra Tomasiaka nie zobaczymy w najbliższych zawodach Pucharu Świata w Kulm, a potem w Lahti. Wszystko przez mistrzostwa świata juniorów w Lillehammer (2-8 marca), na które oczywiście się wybiera. Z jakim nastawieniem? - Myślę, iż trzeba poczekać do pierwszych treningów i zobaczyć, jak nam pójdzie. Z tej skoczni chyba nikt z nas jeszcze nie skakał, więc wszystko się okaże na miejscu. Nastawiony jestem raczej pozytywnie - podsumował.

3 godzin temu












