Tymek Kucharczyk dla rallypl.com: Marzenie o Formule 1 pozostaje niezmienne

rallypl.com 2 godzin temu

Tymek Kucharczyk w okresie 2026 zdecydował się na starty w amerykańskiej serii Indy NXT. Młody talent ma za sobą bardzo udany debiut w tej serii. Podczas pierwszej rundy w St. Petersburgu w USA zajął trzecie miejsce na podium. Inauguracja na Florydzie rozpoczęła intensywny sezon, który składa się z siedemnastu wyścigów rozgrywanych podczas dwunastu weekendów. Na rozmowę z Tymkiem Kucharczykiem na łamach rallypl.com po pierwszym starcie w nowym sezonie 2026 zaprasza Mikołaj Sobol i Tomasz Kubiak.

Mikołaj Sobol (rallypl.com): Jak podsumujesz pierwszy weekend wyścigowy w USA?

Tymek Kucharczyk: To był bardzo pozytywny start sezonu, mimo kilku problemów, które mieliśmy w trakcie weekendu. Udało mi się zmaksymalizować wynik i nie popełnić żadnego błędu. Pokazałem mocne tempo, nie podejmując dużego ryzyka podczas jazdy blisko band, co przełożyło się na zdobycie pierwszego podium w sezonie. Trzecie miejsce traktuję jako nagrodę za pracę, jaką wykonaliśmy razem z zespołem HMD Motorsports.

Czy start lotny jest łatwiejszy niż start z pól startowych?

Ostatni raz start lotny miałem jeszcze w kartingu. Doświadczenie tego teraz, podczas jazdy w bolidzie, było dla mnie bardzo ciekawe. Z jednej strony jest łatwiej, bo nie ma problemu z reakcją startową czy zgaszeniem silnika. Z drugiej strony wszyscy są już rozpędzeni i od pierwszych metrów trzeba bardzo gwałtownie orientować się w sytuacji na torze. W praktyce trzeba mieć oczy dookoła kasku, być cały czas czujnym.

Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas tego weekendu wyścigowego?

Sam tor był dużym wyzwaniem. Przede wszystkim przez wyboistość i dziury, których żaden symulator nie jest w stanie w pełni odtworzyć. W rzeczywistości odkrywa się je dopiero podczas jazdy. Nowością była też długość samego wyścigu. To był mój pierwszy wyścig przejechany na pełnym paliwie, więc zupełnie nowym doświadczeniem był balans samochodu i zużycie opon po godzinie rywalizacji.

Tomasz Kubiak (rallypl.com): Czy myślisz poważnie o IndyCar jako ścieżce kariery?

Marzenie o Formule 1 pozostaje niezmienne. Chcę po prostu pokazywać się z jak najlepszej strony i koncentrować się na najbliższych wyścigach. Co przyniesie przyszłość? Zobaczymy. Już wiele razy w mojej karierze przekonałem się, iż trudno jest nastawiać się na jeden konkretny scenariusz, dlatego niczego nie przekreślam.

Jak to jest ścigać się razem z jedną z najważniejszych serii na świecie?

To fantastyczne uczucie. Zespoły, samochody i kierowcy są adekwatnie na wyciągnięcie ręki. Do tego wokół jest mnóstwo ludzi i kibiców. Bardzo miłe jest też to, iż choćby tutaj w Ameryce nie brakuje polskich fanów.

Czy dynamika w zespole jest inna niż w Europie, gdzie twoi partnerzy to najwięksi rywale?

Pod tym względem kilka się zmienia. W moim zespole jest w sumie ośmiu kierowców, co trochę przypomina mi czasy hiszpańskiej Formuły 4. Rywalizacja z kolegami z zespołu zawsze jest bardzo ważna, dlatego cieszę się, iż w St. Pete byłem najlepszy spośród kierowców HMD. To daje dużo pewności siebie.

Co sądzisz o rozpoczynaniu sezonu od dwóch torów ulicznych?

Tory uliczne zawsze są wyjątkowe, bo margines błędu w wyścigach na nich jest minimalny. Wcześniej miałem okazję ścigać się na takim obiekcie tylko w Makau. Na początku w St. Pete jeździłem dość daleko od band, żeby nie popełnić błędu. Z każdym okrążeniem nabierałem jednak coraz większej pewności i cieszę się, iż takie podejście ostatecznie dało mi miejsce na podium.

Czy czuć, iż IL-15 jest zbudowany inaczej niż inne formuły, żeby był bezpieczny na owalach?

Zdecydowanie czuć różnicę. W bolidzie jest więcej elementów absorbujących energię uderzenia i poprawiających bezpieczeństwo kierowcy, na przykład dodatkowe gąbki w konstrukcji. Całość sprawia wrażenie bardziej masywnej – kokpit jest trochę większy, a samochód przez to również cięższy. Widać też różnicę w procedurach – testy medyczne realizowane są dłużej i są przeprowadzane bardzo dokładnie przez sztab medyczny.

Co myślisz o ściganiu na owalach?

To zupełnie nowy rodzaj ścigania. Mam pewien pomysł na to, jak do tego podejść, ale dopiero w praktyce okaże się, czy będzie adekwatny. Na razie podchodzę do tego ze spokojem.

Dziękujemy za rozmowę


Idź do oryginalnego materiału