Ujmujące zachowanie Pawlickiego. Chciał się wycofać, ale pojechał dla kolegi z toru

speedwaynews.pl 4 godzin temu

Niedzielne zawody w Zielonej Górze były pożegnalnym Turniejem Grzegorza Walaska. Legedarny żużlowiec w obecnym sezonie będzie trenerem Stelmet Falubazu Zielona Góra i z tego powodu zadecydował o zakończeniu żużlowej kariery. Zawody zakończyły się zwycięstwem Bartosza Zmarzlika, drugi był Patryk Dudek, a trzeci Piotr Pawlicki. Jednak turniej zostanie najbardziej zapamiętany ze względu na upadki Leona Madsena i Kacpra Witrykusa. Z powodu przedłużającego się turnieju rywalizację zakończono po szenastu wyścigach.

Przyjechaliśmy tutaj dla Grzesia i w pewnym momencie faktycznie było za ostro, dlatego turniej został też skrócony. Niestety niektórzy zawodnicy nie dokończyli tego turnieju, więc im życzymy zdrowia. My przyjechaliśmy tutaj się pobawić drużyną i myślę, iż w jakimś stopniu małym się to udało – tak turniej podsumował Piotr Pawlicki.

Pojechał dla Walaska

Po turnieju Piotr Pawlicki przyznał, iż nie używał silników, z których ma plan korzystać w rozgrywakch ligowych. Trzeba przyznać, iż test wypadł mu bardzo dobrze, ponieważ zajął trzecie miejsce. Jednak nie obyło się bez wpadek i tak było w jego ostatnim wyścigu niedzielnej rywalizacji, gdzie pokonał go junior Falubazu, Bartosz Rudolf. Co interesujące Pawlicki powiedział, iż miał w planach wycofać się z tej rywalizacji po upadku w Gdańsku. Jednak postanowił pojechać dla kolegi z toru.

Myślę, iż dzisiaj nie używałem w ogóle silników, które będę używał podczas ligi. Najważniejsze tutaj było naprawdę przyjechać i pościgać się dla Grzesia. Ja też wczoraj miałem upadek nieprzyjemny i myślę, iż gdyby to nie był turniej Grzesia, to dzisiaj bym odpoczywał w domu i to było dla nas najważniejsze. Nie skupiałem się kompletnie na dopasowywaniu sprzętu i pasowaniu czegoś pod ligę, bo wiem, iż zaraz pogoda się zmieni i tor będzie inny – przyznaje.

Grzegorz Walasek to jeden z tych zawodników, który przez lata jazdy na żużlu zyskiwał swoją sympatię wśród kibiców, jak i zawodników. Wielu z zawodników ma z nim wiele wspomnień i tak jest w przypadku Pawlickiego. Na koniec podzielił się on swoimi wspomnieniami związanymi z tym zawodnikiem.

– Tych wesołych nie będę mówił, bo to lepiej niech zostanie pomiędzy nami. Natomiast z Grzesiem znamy się kupę lat, poznaliśmy się tak naprawdę chyba pierwszy raz w Hiszpanii podczas jednych z obozów, które tam mieliśmy. Aż tak blisko Grzesia nigdy nie byłem, żeby tutaj jakąś historię opowiedzieć Wam. Był to świetny zawodnik. Pamiętam jak zaczynałem grać grę Speedway Grand Prix, to często choćby wybierałem Grzesia Walaska podczas gry. Naprawdę szacunek dla Grzesia za całą karierę, za to co zrobił dla polskiego żużla i dla światowego żużla. Wielkie brawa i jedna historia się już zakończyła dzisiaj tak naprawdę. Jeszcze raz wielki szacunek dla Grzesia – zakończył.

Grzegorz Walasek
Idź do oryginalnego materiału