Wąsek bez hamulców po dyskwalifikacji. "Jak się rypie, to wszystko"

3 dni temu
Paweł Wąsek padł w sobotę ofiarą dyskwalifikacji podczas eliminacji do zawodów Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Reprezentant Polski jako pierwszy skoczek w historii został wykluczony z rywalizacji za obecność fluoru w smarze na nartach. - Cała ta sytuacja mnie całkowicie dobiła - przyznał w rozmowie z mediami.
Paweł Wąsek oddał swój skok w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku i początkowo zajmował miejsce, które dawało mu prawo startu w zawodach. Niestety, kilkadziesiąt minut później do zawodnika i sztabu szkoleniowego naszej kadry dotarła przykra informacja o wykluczeniu reprezentanta Polski z rywalizacji. Powodem była obecność fluoru w smarze na nartach zawodnika.


REKLAMA


Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat


"To pierwszy przypadek wykrycia obecności fluoru, odkąd wprowadzano zakaz w FIS, ale nie wiemy, czy pierwszy przypadek użycia od tego czasu (wcześniej smary zawierały fluor, wykorzystywano go w przeszłości, gdy zakazu jeszcze nie było, ale nie na taką skalę jak w innych dyscyplinach - red.). Nie możemy sprawdzić wszystkich na każdych zawodach. Ale tak, to pierwszy oficjalny przypadek. Dla nas to była zupełnie jasna sprawa. Maszyna zadziałała perfekcyjnie. Sprawdziłem z kontrolerką, czy wszystko działało. Powiedziała mi: "Zobacz, mam taki przypadek i wynik pomiaru. Możesz to zweryfikować?". Byłem bardzo zaskoczony, iż to się wydarzyło" - mówił dla Sport.pl menedżer ds. fluoru FIS Augusto Gillio po szokującej dyskwalifikacji Wąska. Gillio wytłumaczył również, co można zyskać, smarując narty smarami fluorowymi.
Wąsek nie krył rozczarowania. "Cała ta sytuacja mnie dobiła"
- Niestety, jak się rypie, to się rypie wszystko po kolei. Bardzo mi szkoda, bo przez taką głupotę zarobiłem żółtą kartkę i nie mogę dzisiaj rywalizować. Przyczyny nie znaliśmy aż do teraz. Okazało się, iż kostka smaru jakoś źle wyszła z produkcji. Wczoraj jeszcze nie rozumieliśmy, jak to wszystko jest możliwe - przyznał polski skoczek w rozmowie z mediami.
Mimo dyskwalifikacji, Wąsek został dopuszczony do niedzielnego skakania na Bergisel. Z tym, iż w roli przedskoczka. Jak sam przyznał, był to dla niego minimalny pozytyw w całym tym chaosie, który uniemożliwił mu udział w konkursie.


- W ten sposób miałem chociaż dwa dodatkowe skoki treningowe. Teraz tego potrzebuję. Skakałem tak, jakbym zwyczajnie podszedł do zawodów. Wczoraj byłem w rozsypce. Cała ta sytuacja dobiła mnie całkowicie, ale nic nie mogę zrobić oprócz przyjścia, skoczenia i poprawienia swoich występów. Tylko to może mnie tak naprawdę teraz uratować - przyznał reprezentant Polski.


Wąsek odniósł się również do testów, które dowiodły, iż wina leży po stronie producenta smaru. Powodem znalezienia się fluoru na nartach skoczka okazała się być zanieczyszczona kostka, która wyszła w takim stanie z produkcji.
- Dzisiaj narty poszły jeszcze raz na test i wynik na obecność fluoru wyszedł pozytywny. Później serwisman porządnie je wyczyścił i dopiero wtedy wynik był negatywny. Następnie Mathias Hafele (kontroler sprzętu - red.) wziął smar, nałożył go na narty i ostatnia kontrola wskazała pozytywny wynik. Przynajmniej znamy powód, choć nie ukrywam, iż czuję się poszkodowany. Nic jednak nie zrobię - tłumaczył Polak.
- Obojętne mi, czy firma mnie przeprosi czy też nie - dodał.
Konkurs w Innsbrucku padł łupem Rena Nikaido, który zwyciężył w zawodach Pucharu Świata po raz pierwszy w karierze. Na podium uplasowali się również lider PŚ oraz TCS, Domen Prevc i Stephan Embacher. Najlepszy z Polaków, Kacper Tomasiak, zakończył rywalizację na ósmym miejscu.


Paweł Wąsek z kolei będzie miał szansę na kolejne pucharowe skoki już w poniedziałek i wtorek. Przed nami ostatni etap Turnieju Czterech Skoczni, który tradycyjnie swój finał będzie miał w Bischofshofen. 5 stycznia odbędą się treningi i kwalifikacje, a 6 stycznia rozegrany zostanie konkurs.
Zobacz też: Prevc pokonany w Innsbrucku! Znakomite skoki Tomasiaka
Idź do oryginalnego materiału