Wrócił na skocznię po sześciu latach. Zrobił to specjalnie dla Stocha

2 dni temu
Polskich skoczków po kwalifikacjach w Bischofshofen czekała niespodzianka w mixed zonie dla dziennikarzy. Pojawiła się tam znajoma twarz - były sprzętowiec kadry Matthias Prodinger. Austriak przyznał, iż to jego powrót na skocznię, a zdecydował się przyjechać na finał Turnieju Czterech Skoczni dla Kamila Stocha.
Kwalifikacje w Bischofshofen okazały się udane dla Polaków. Choć nie powalczyli o miejsce w czołówce, to trzech zawodników kadry trenera Macieja Maciusiaka znalazło się w najlepszej "15" - 14. był Kacper Tomasiak,16. Maciej Kot, a 18. Kamil Stoch. Nieco słabiej spisali się 32. Dawid Kubacki i 35. Paweł Wąsek.


REKLAMA


Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?


"Prodi" zaskoczył Polaków w Bischofshofen. "Taka złota rączka"
Po rywalizacji na Paul Ausserleitner-Schanze czekał na nich stary znajomy. Niespodziewanie na austriackim obiekcie pojawił się Matthias Prodinger. To były sprzętowiec polskiej kadry, z czasów współpracy ze Stefanem Horngacherem. "Prodi", jak nazywa się Prodingera, był jego prawą ręką w kwestii sprzętu.


Matthias Prodinger, były sprzętowiec Polaków, odwiedził naszych skoczków podczas kwalifikacji na skoczni w BischofshofenFot. Jakub Balcerski, Sport.pl


Choć nie kombinezonów, bo za nie wtedy odpowiadał Michal Doleżal. - Odpowiadał za wiązania, buty i przede wszystkim wkładki. Do tego wcześniej nie mieliśmy takiego dostępu, to znaczy kupowaliśmy to, co było dostępne. Miał zdolności manualne, żeby udoskonalać rzeczy, które gdzieś tam się kupiło. Taka złota rączka - opisuje Austriaka Maciej Kot.


Prodigner wrócił na skocznię po ponad sześciu latach. Oto powód
Prodinger, którego zagadnęliśmy na skoczni i poprosiliśmy o ustawienie się do zdjęcia, przyznał, iż to jego pierwszy konkurs skoków, odkąd pożegnał się z pracą w Polsce w 2019 roku. Zresztą w nie do końca dobrych stosunkach, nieco pokłócony z polskim związkiem w różnych kwestiach. Teraz chciał jednak spotkać się ze swoim byłymi skoczkami. - Przede wszystkim z Kamilem Stochem. W końcu to jego ostatni sezon, już nie będę miał okazji, żeby zobaczyć go na skoczni. To mnie tchnęło, żeby przyjechać do Bischofshofen - zdradził.


I rzeczywiście ze Stochem, ale i z innymi zawodnikami się wyściskał, a potem trochę porozmawiał. Miał choćby na głowie czapkę, której używał, gdy był sprzętowcem Polaków. Nie zdjął z niej wszystkich logotypów sponsorskich.
- Czy dawał złote rady, jak skoczyć? Nie, nie. Myślę, iż ja wiem najlepiej, co mam zrobić, ale on pewnie też wie - mówił po spotkaniu Prodingera Kamil Stoch.
Kot: Hafele i Prodinger mogliby pracować razem
- Pogadaliśmy, ja generalnie zawsze nie palę za sobą mostów. Zwłaszcza w przypadku osób, z którymi pracuję, bo nigdy nie wiadomo, kiedy z tą osobą się spotkamy. Zawsze staram się w dobrej komitywie z wszystkimi żyć. Dawno Matthiasa nie widziałem, ale też dobrze mi się z nim współpracowało, o ile chodzi o sprzęt i o to, co on potrafił zrobić, czy wymyśleć. To specjalista rangi światowej, trzeba mu to oddać. Wymieniliśmy parę spostrzeżeń - opisywał swoje spotkanie z Prodingerem Maciej Kot.
Prodinger - co najmniej dwukrotnie, w tym przed tą zimą - był przez FIS sondowany jako osoba, która mogłaby pracować jako kontroler sprzętu. Ostatecznie wybrano Mathiasa Hafele. Czy według Kota "Prodi" sprawdziłby się w kabinie w trakcie zawodów Pucharu Świata? - o ile ktoś był po drugiej stronie i wiedział o kombinowaniu, poznał sztuczki, wie o co chodzi i gdzie jest ta szara strefa, to mógłby pomóc. W kabinie mogliby pracować i Mathias i Matthias. choćby gdyby pracowali razem, byłoby dobrze - ocenił skoczek.


We wtorek w Bischofshofen finał 74. Turnieju Czterech Skoczni. W czwartym konkursie rywalizacji zobaczymy aż dwie polskie pary systemu KO - Kamil Stoch skoczy w niej z Dawidem Kubackim, a Maciej Kot będzie "walczył" z Pawłem Wąskiem. Kacprowi Tomasiakowi przypadł za to pojedynek z Alexem Insamem. Początek zawodów o godzinie 16:30. Półtorej godziny wcześniej zostanie przeprowadzona seria próbna. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału