Giles Richards, wyproszony dziś w dość ostrych słowach przez Maxa Verstappena z konferencji prasowej Red Bulla, opublikował komentarz do całej sprawy na łamach The Guardian.
Świat Formuły 1 w Japonii żyje dziś dość bezpardonowym zachowaniem Maxa Verstappena, który podczas na początku konferencji prasowej zorganizowanej w hospitality Red Bulla, stwierdził iż dopóki jeden z dziennikarzy nie wyjdzie z sali, on nie odpowie na żadne pytanie.
Chodziło o Gilesa Richardsa, który kilka miesięcy temu w Abu Zabi zadał Verstappenowi pytanie na temat incydentu z Grand Prix Hiszpanii i wjechania przez Maxa celowo w George Russella. Po tym, jak kierowca kazał dziennikarzowi się wynieść, ten opublikował komentarz do sprawy na łamach The Guardian.
“W wielkim układzie rzeczy, cieszę się bardzo uprzywilejowaną karierą, mając płacone za relacjonowanie Formuły 1, sportu, który kocham od 1976 roku. Jestem więc daleki od narzekania. Byłem jednak głęboko rozczarowany gdy Max Verstappen zdecydował o usunięciu mnie z czwartkowej konferencji prasowej przed Grand Prix Japonii ze względu na pytanie, które zadałem pod koniec ubiegłego sezonu” – pisze Giles Richards.
“Nasz pierwszy kontakt twarzą w twarz przyszedł na Suzuce i okazało się, iż Holander ma bardzo dobrą pamięć. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się i zadeklarował, iż nie będzie rozmawiał dopóki nie wyjdę. Po krótkiej, 30 sekundowej wymianie zdań, powiedział mi, iż mam się wynieść. Nigdy wcześniej nie zostałem poproszony o wyjście z konferencji prasowej. To ekstremalnie rzadki przypadek dla dziennikarza w Formule 1, nieliczni są w stanie wskazać jeden lub dwa takie przypadki” – kontynuuje dziennikarz.
Przyznaje on, iż jego dotychczasowe relacje z Verstappenem były bardzo dobre.
“Przez ponad dekadę relacjonowania sportu, rozmawiałem z Maxem Verstappenem prawdopodobnie tuzin razy. Wszystkie te wywiady przebiegały w przyjaznej atmosferze. Jego niesamowity były wychwalane w tych artykułach, a krytyka była minimalna i tylko wtedy, gdy była uzasadniona. Jeden incydent z ubiegłego roku jednak trafił we wrażliwą strunę” – pisze Richards, przytaczając swoje pytanie z GP Abu Zabi i dzisiejszą dyskuję z Verstappenem.
Max zarzucił mu, iż podczas zadawania ubiegłorocznego pytania, miał “szczerzyć się” do Maxa.
“Nie jestem pewien, czy się szczerzyłem. Być może zaskoczyła mnie gwałtowność jego odpowiedzi i mogła wywołać ona nerwowy uśmiech. Ale nie sądziłem wtedy, iż to zabawne, nie cieszyłem się jego kosztem” – pisze dziennikarz.
“Otrzymawszy rozkaz odejścia, zrobiłem to. Verstappen uśmiechał się w trakcie całej wymiany zdań. Być może po prostu cieszył się dynamiką władzy? Dzień toczył się dalej, są znacznie większe problemy na świecie niż obrażony na ciebie kierowca Formuły 1” – dodaje.
To jednak nie był koniec sprawy. Jak pisze Richards, gwałtownie namierzono jego adres e-mail i otrzymał on kilka nieprzychylnych e-maili.
“Czytałem, iż to ja jestem problemem, iż jestem toksycznym g*wnem, które jest odpowiedzialne za brytyjską stronniczość w Formule 1. Że jestem najgorszy. Cóż, przynajmniej o ile chodzi o interpunkcję, to była ona poprawnie stosowana pomiędzy obelgami. Nie patrzyłem na X i nie zamierzam tego robić” – pisze Richards.
“Koledzy z mojej grupy prasowej byli ogólnie zszokowani i troszczyli się o mnie. Jeden z nich powiedział, iż zachowanie Verstappena było pozbawione klasy. Najbardziej niezręczne jest pisanie o tym, pisanie o sobie. Bo dziennikarz nigdy nie chce być tematem swojego tekstu” – dodaje.
Dziennikarz deklaruje, iż cały czas darzy Verstappena szacunkiem.
“Ten incydent i jego konsekwencje są żenujące. Nie tylko ze względu na oskarżenia o stronniczość. Przez lata byłem posądzany o bycie przeciwko Lewisowi Hamiltonowi, Sebatianowi Vettelowi i innym kierowcom. Sprawozdawałem z największą uczciwością i rzetelnością i to było moim nadrzędnym celem” – pisze Richards.
“Nadal podziwiam Verstappena i mam nadzieję, iż będziemy mieli lepsze relacje w przyszłości. Czasem trudne, dziwne pytania powinny zostać zadane. To jest praca, która wiąże się z przywilejem, który mnie dotknął” – dodaje.
Na podstawie: The Guardian

4 godzin temu














