Gdy Częstochowianie przedstawili swój skład na sezon 2026 adekwatnie z miejsca stało się jasne, iż czeka ich walka o utrzymanie. Działaczom po perturbacjach właścicielskich nie udało się zbudować drużyny tak jak chcieli. Przez ten fakt długo nie można było działać na rynku transferowym i ekipa „spod Jasnej Góry” kompletnie go przespała. Dodatkowo z zespołu odeszli najważniejsi zawodnicy – Leon Madsen, Kacper Woryna i Piotr Pawlicki. Wszystko to składa się na bardzo blady obraz zespołu Krono-Plast Włókniarza.
Liderami zespołu mają być Jaimon Lidsey oraz Rohan Tungate, którzy mogą, ale wcale nie muszą sprawdzić się w tej roli. W drugiej linii punkty zdobywać będą z kolei Jakub Miśkowiak, Sebastian Szostak, Mads Hansen. Na pozycji juniorów natomiast, jak rok temu, występować będą Franciszek Karczewski i Szymon Ludwiczak. Już na pierwszy rzut oka widać, iż drużyna odstaje poziomem od reszty stawki. Nie oznacza to jednak, iż nie może „odpalić”, aczkolwiek szanse na to wydają się znikome.
Wysoka porażka zwiastuje trudny sezon?
Szczególnie gdy spojrzymy na wynik ich pierwszego sparingu. Oczywiście, trzeba pamiętać, iż to tylko sparing i wyniki często schodzą w nich na drugi plan. Prawda jest jednak taka, iż mówimy tutaj o drużynie z niższej klasy rozgrywkowej. Cellfast Wilki aczkolwiek w okresie 2026 mają jasny cel – awans, jednak wciąż to Częstochowianie powinni prezentować się od nich lepiej jako reprezentant PGE Ekstraligi. Sama porażka może nie być aż tak bolesna co jej rozmiar – 54:36.
Z zespołu Mariusza Staszewskiego dobrze zaprezentował się na dobrą sprawę Jaimon Lidsey i Mads Hansen, którzy byli blisko dwucyfrowego wyniku. Można jeszcze do tej dwójki dokooptować Sebastiana Szostaka, który zdobył siedem punktów w czterech startach. Reszta zawodników zawiodła, szczególnie juniorzy, którzy przegrali rywalizację z krośnianami w stosunku 13:2. pozostało za wcześnie, aby bić na alarm, jednak z pewnością jest to sygnał, iż Włókniarz może, tak jak zakładano, okazać się czerwoną latarnią ligi.
Trzeba aczkolwiek oddać krośnianom, iż zaprezentowali się bardzo solidnie na odnowionym stadionie i torze, który zawsze był ich dużym atutem. Tak wysoka porażka i tak z pewnością daje do myślenia gościom. Może być złym prognostykiem na dalszą część sezonu. Oczywiście ten wynik nie jest żadnym wyznacznikiem, jednak łatwiejszych meczów częstochowianie mieć nie będą. Czyżby sezon 2026 miał być dla Krono-Plast Włókniarza prawdziwą drogą przez mękę?
Kibice Włókniarza Częstochowa













