Sobotni sparing pomiędzy OK Kolejarzem Opole a INNPRO ROW-em Rybnik przyniósł nie tylko sportowe rozstrzygnięcia, ale i sporo materiału do przemyśleń dla gospodarzy. Mecz zakończył się zwycięstwem wyżej notowanych gości (47:37).
Początek spotkania był wyrównany, ale z czasem „Rekiny” zaczęły uciekać. W ekipie z Rybnika rządzili Jakub Jamróg oraz Jan Kvech. U gospodarzy najsolidniej punktował Vaclav Milik (podobnie jak Kvech wystąpił w trzech biegach), ale wszystkie oczy były zwrócone na Patricka Hansena. Duńczyk zaczął niemrawo (1, 0), ale w swoim ostatnim wyścigu odpalił i pewnie przywiózł „trójkę”.
Po meczu Hansen w rozmowie dla „Stacja Kolejarz Opole” nie gryzł się w język, oceniając stan toru przy ul. Wschodniej. Mimo iż rywal z Rybnika to klasowa drużyna, zawodnik upatruje przyczyn porażki i trudności w jeździe właśnie w nawierzchni.
– Na początku jest fajnie, a później się tworzą takie dziury i koleiny, po prostu nieprzyjemnie się jedzie. Nasz tor niestety tak nie trzyma się do końca, trochę się otworzył. Może to przez dużą ilość jazdy, może jakaś wilgoć od dołu, nie wiem – diagnozował na gorąco Duńczyk.
Drużyna nie zamierza tak tego zostawić. Zaraz po sparingu odbyło się zebranie zawodników ze sztabem. – Mamy pomysł, co z tym zrobić i mam nadzieję, iż to zrealizują. Tak dalej być nie może – dodał stanowczo Hansen.

Warto pamiętać, iż Patrick Hansen łączy w tym roku jazdę dla Opola z pracą trenerską w Rybniku. Podczas sparingu odbyły się biegi pokazowe z udziałem adeptów ROW-u, m.in. Franciszka Szczyrby i Wiktora Klechy. Dla Hansena widok ich postępów to powód do dumy.
– To są chłopaki, których trenowałem. Fajnie patrzeć, jak się rozwijają. W tym roku jeszcze z nimi nie wyjeżdżałem, bo tor w Rybniku też był wymagający i pozmieniany, ale myślę, iż gwałtownie się zobaczymy. Mam tam zaplanowane jeden, dwa treningi w tygodniu, o ile czas pozwoli – tłumaczy Duńczyk mieszkający na co dzień w Rybniku.
Patrick Hansen na treningu w Ostrowie













