Pres Toruń po raz pierwszy w historii obronił tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Ekipę z grodu Kopernika we Wrocławiu licznie wspierali toruńscy fani, co gorąco docenił Robert Lambert. Brytyjski lider „Aniołów” wyróżnił także postawę formacji juniorskiej oraz zdradził treść przedmeczowej odprawy, która uchroniła zespół przed zgubnym samozadowoleniem.
Podopieczni Piotra Barona atomowo weszli w rewanżowe starcie na Stadionie Olimpijskim. Po pierwszej serii prowadzili 15:9 i biorąc pod uwagę okazałą zaliczkę z Motoareny, byli już o krok od przypieczętowania złota. Kropkę nad „i” Torunianie postawili po 10. wyścigu, kiedy to oficjalnie zapewnili sobie mistrzowski tytuł. Lambert przyznał, iż sam nie spodziewał się tak szybkiego rozstrzygnięcia. W głowie miał to, co wydarzyło się w meczu Polonia Piła – Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, gdzie Polonia prawie odrobiła jeszcze większe straty.
Żużel. „Mówią na mnie Atom”. Kawczyński o kluczu do sukcesu!
Żużel. Ależ wieści! Długa umowa Sparty z gwiazdą!
– Szczerze mówiąc, myślałem, iż będziemy drżeć o wynik aż do 15. biegu. Zwłaszcza po tym, co widzieliśmy dzień wcześniej w innym meczu fazy play-down, gdzie prawie odrobiono aż 26 punktów straty. Kiedy głębiej się nad tym zastanowić, te nasze 20 punktów zaliczki z Torunia wcale nie było tak wielką przewagą. Wystarczy pięć czy sześć biegów wygranych przez rywali 5:1 i wracają do gry. Byliśmy jednak maksymalnie skoncentrowani i jestem niesamowicie szczęśliwy, iż zamknęliśmy sprawę tytułu już po 10. biegu – podkreślił Brytyjczyk.
Po wygraniu pierwszego meczu różnicą 20 punktów najważniejsze było zachowanie chłodnej głowy. Tym bardziej iż oba finałowe starcia dzieliły równe dwa tygodnie. Żużlowcy z Torunia nie spoczęli na laurach i solidnie przepracowali przerwę przed rewanżem. Kapitan drużyny zdradził, jak motywował kolegów tuż przed wyjazdem do pierwszego wyścigu:
– W takich momentach bardzo łatwo popaść w samozadowolenie. Myślisz sobie: „Mamy 20 punktów zapasu”, wychodzisz na tor nieskupiony, niegotowy i zaczynają się kłopoty. Powiedziałem jednak chłopakom w parku maszyn: „Dziś zaczynamy od zera. Wyobraźmy sobie, iż nie ma żadnej zaliczki”. To pozwoliło nam trzymać mecz na styku przez cały czas, a na koniec jeszcze wygraliśmy to spotkanie na wyjeździe. To gigantyczny wyczyn – zaznaczył 28-latek.
W przeciwieństwie do ubiegłego sezonu, ogromną cegiełkę do złota dorzucili toruńscy młodzieżowcy. Formacja juniorska zdobyła w finałowym dwumeczu łącznie aż 17 punktów, z czego 10 dorzuciła na trudnym wrocławskim torze. Dwie trójki Kawczyńskiego w pierwszej serii pozwoliły gościom natychmiast odskoczyć Betard Sparcie.
– O tak, zdecydowanie. Ich punkty są bezcenne. W zeszłym roku trochę się męczyliśmy, bo formacja młodzieżowa nie punktowała tak regularnie w tak ważnych meczach. W tym finale dali z siebie wszystko i jesteśmy im za to niesamowicie wdzięczni – chwalił młodszych kolegów Lambert.
Kibice z Torunia, podobnie jak przed rokiem w Lublinie, szczelnie wypełnili sektor gości i przez całe zawody głośno nieśli swój zespół do triumfu. Ich zaangażowanie nie umknęło uwadze Lamberta. Brytyjczyk pochwalił także ich wsparcie w trudnym momencie sezonu.
Żużel. Lublin pod ścianą? PGE Ekstraliga z mocnym stanowiskiem!
Żużel. Dla kogo ostatni bilet do Grand Prix? Chętnych nie brakuje, ich rozważali!
– Dokładnie tak. Choć do Lublina przed rokiem mieli jeszcze dalej. Mamy wspaniałych kibiców. choćby gdy na początku sezonu mieliśmy gorsze momenty i wzloty oraz upadki, oni cały czas stali za nami murem i wspierali nas przez całe rozgrywki. Bycie częścią finału PGE Ekstraligi to niesamowite uczucie. Skala tego wydarzenia i reakcja trybun przypominają turnieje Grand Prix – zakończył wzruszony lider złotych medalistów.

1 tydzień temu


![Wyścig 6h Barcelony WEC [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/10/DPPIPRODUCTION_00005128_0743-1-scaled-e1792316379878.jpg)









