Początek sezonu to błysk geniuszu 22-latka na Motoarenie w połączeniu z fatalnymi wyjazdami. Sam jednak podkreślał, iż były to spotkania, w których nie otrzymał on pełnego zaufania. W połowie sezonu, gdy zaczęto mówić w grodzie Kopernika o Mathiasie Pollestadzie, u Noricka coś drgnęło i zaczął także pokazywać swoje umiejętności na torach rywali. Zaliczył tam świetne mecze, a najbardziej pamiętny był pierwszy mecz fazy play-off w Lublinie, gdzie zdobył dziewięć punktów i dwa bonusy.
Żużel. Wróci ściganie w Gorzowie? Zapowiada zmiany na Jancarzu!
Żużel. Rewolucja! Wchodzi istotny przepis od sezonu 2027!
W tym czasie Mathias Pollestad zaczął opadać z sił i notować gorsze wyniki. Kibice wywierali presję na działaczach, skandując po finale: „Hej, Norick, zostań w Toruniu!”. Finalnie postawiono na Norwega, z którym dogadano się wcześniej. Norick otrzymał ofertę kontraktu, ale chciał być pewny swojej przyszłości w Ekstralidze. Poproszony o krótki komentarz do całej sytuacji, podziękował toruńskim kibicom, jak i pracownikom klubu i przekazał swoje skryte plany na powrót do Torunia.
Żużel. Transferowe uderzenia Włókniarza. Prezes mówi o sukcesie!
Żużel. Ta statystyka Sparty poraża! Beznadziejni w finałach!
– Oczywiście to smutne, iż ta przygoda dobiegła końca, ale cieszę się, iż zachowałem świetne relacje nie tylko z kibicami, ale z całym klubem w Toruniu. To był wspaniały czas i kooperacja z całym zespołem układała się znakomicie – nie tylko z zawodnikami, ale też z zarządem i wszystkimi w klubie. Super, iż mamy tak dobre relacje. I mam wielką nadzieję, iż pewnego dnia tam wrócę, bo to było najlepsze, co mi się przydarzyło. Ale teraz muszę też patrzeć w przyszłość i na to, co przede mną – mówił w rozmowie z naszą redakcją Norick Bloedorn.

1 tydzień temu













