Żużel. Przeciwległa prosta: Grzesiu, milcz i wygrywaj (FELIETON)

4 dni temu

Grzegorz Walasek to trzeci wybór Falubazu na stanowisko trenera w tym sezonie. Klub rozmawiał ze Stanisławem Chomskim i Rafałem Dobruckim. Obaj podziękowali. Walasek wziął robotę. To nie jest punkt wyjścia do ataku na trenera, ale to jest punkt wyjścia do zrozumienia, w jakiej sytuacji startował.

Tę informację Walasek ujawnił sam. Bez pytania, bez prowokowania. Po prostu powiedział. I to jest właśnie sedno problemu z Grzegorzem Walaskiem jako trenerem w tym sezonie. Nie wyniki, nie taktyka, nie tor. Słowa. Zbyt dużo słów, zbyt szczerych, zbyt wcześnie.

Żużel. Falubaz szykuje kolejną bombę transferową?! Gwiazda na celowniku! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Były prezes Stali mocno odpowiada Woffindenowi! „Kłamstwa i oczernianie” – PoBandzie – Portal Sportowy

Zacznijmy od początku sezonu, bo to tam zaczęło się psuć.

Mecz inauguracyjny był nokautem, nie porażką. Jeszcze przed meczem Walasek chwilą ciszy skomentował nieobecność Leona Madsena. Chwila ciszy. Nie konferencja, nie wyjaśnienie, a chwila ciszy przed kamerami Canal+. To był sygnał, iż trener jeszcze nie znalazł języka, którym rozmawia się z mediami na tym poziomie rozgrywek. Tomasz Dryła skomentował to na antenie wprost: kiedy trener mówi dzień przed meczem, iż nie dzwonił do zawodnika w trakcie zawodów i kilka wie, w świat idą niepotrzebne informacje. Marek Cieślak dodał spokojniej, ale równie konkretnie: Walasek był zawodnikiem i teraz musi się nauczyć, iż każde jego słowo jest analizowane. Nauczyć się nie zdążył. Sezon ruszył szybciej, niż nauka.

Żużel. Przyjemski zaskakuje! Czuje się lepiej na wyjazdach niż w Bydgoszczy? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Rzeź w Bydgoszczy! Orzeł zmiażdżony przez Polonię (RELACJA) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Ogromny głód żużla w Tarnowie! Cegielski nie ukrywa zaskoczenia – PoBandzie – Portal Sportowy

Po meczu w Grudziądzu, który przegrał wysoko, wyszedł przed kamery i powiedział: „Mogę tylko przeprosić kibiców i całą ligę, bo sprzedaliśmy słaby produkt.” Takie zdania w żużlu nie padają. I dobrze, iż padają, ale nie zastąpią planu na mecz za tydzień.

Po tym samym meczu ujawnił publicznie, iż Andrzej Lebiediew go „opieprzył” i powiedział, iż trener tu rządzi i ma twardą ręką prowadzić drużynę. Walasek opowiedział o tym przed kamerami. Z jednej strony znowu ta szczerość, która powinna być cechą, nie słabością. Z drugiej trener, który publicznie referuje, iż zawodnik musiał mu tłumaczyć, jak ma prowadzić drużynę, nie brzmi jak ktoś, kto trzyma ster.

„Ciężko jest, gdy się jeździło, od razu prowadzić drużynę z charakterami, jak Leona, Przemka i chłopaków. Zderzyłem się z tym i wiem, ile potrzeba, by dotrzeć do nich.”

To zdanie jest uczciwe. Problem polega na tym, iż zostało powiedziane publicznie w połowie maja, a nie prywatnie w listopadzie, kiedy Walasek obejmował zespół. Wtedy było wiadomo, iż bierze drużynę doświadczonych zawodników z mocnymi osobowościami. Madsen, Lebiediew, Kubera, Przemysław Pawlicki. To nie jest skład, którym zarządza się przez prośby i otwarte dłonie. To jest skład, który potrzebuje kogoś, kto powie gdzie, kiedy i jak, a nie otwiera się za każdym razem dyskusji.

Punkt kulminacyjny przyszedł po meczu w Lublinie. Falubaz pojechał tam po kilku porażkach i jak na ironię pojechał całkiem niezłe zawody. Kubera błyszczał, Lebiediew dorzucił swoje, Falubaz walczył do końca z wicemistrzami Polski. I właśnie wtedy Walasek wyszedł do mediów i powiedział, iż jadąc do Lublina chciał zakończyć pracę w klubie. Że chce się z radą nadzorczą spotkać w poniedziałek i oddaje się do jej dyspozycji. Że oni zdecydują.

Żaden doświadczony trener nie powiedziałby tego po meczu. Taki komunikat, iż chciałem odejść, iż zdecyduję w poniedziałek. To jest bomba podłożona pod własny lokal. Zawodnicy to słyszą. Kibice to czytają. Rywale to analizują. I nikt nie pyta już o wynik z Lublina, bo wszyscy piszą o tym, czy Walasek zostanie. W tym samym tygodniu prezes Adam Goliński powiedział publicznie, iż trener ma zaufanie klubu. Ale zaufanie wypowiadane publicznie, jako odpowiedź na wywiad trenera, który ogłosił iż chce odejść to już nie jest zaufanie. To jest zarządzanie kryzysem.

Trener, który publicznie oddaje decyzję o swojej przyszłości radzie nadzorczej, nie jest trenerem słabym. Jest trenerem zagubionym w roli. Walasek jest szczery. To rzadka cecha i w innych okolicznościach byłaby zaletą. Problem polega na tym, iż szczerość trenera to nie to samo co szczerość zawodnika. Zawodnik, który po meczu mówi wprost iż jeździł słabo, jest chwalony za klasę. Trener, który po meczu mówi wprost iż tor mu nie wyszedł, przeprasza ligę i rozważa odejście jest postrzegany jako ktoś, kto traci kontrolę nad sytuacją. Nie dlatego iż tak jest. Tylko dlatego iż tak to wygląda.

Marek Cieślak w studiu Canal+ powiedział coś, co warto zapamiętać: był zawodnikiem i reprezentuje trochę inne pokolenie. Teraz obejmuje drużynę w czasach, gdy każde słowo jest analizowane i przetwarzane. Musi się tego nauczyć. Cieślak powiedział to po pierwszej kolejce. Mamy szóstą kolejkę i Walasek wciąż się uczy.

Wróćmy jednak do tego, co jest pod spodem. Falubaz jest przedostatni w tabeli. Dominik Kubera, transferowy hit zimy, jeździ poniżej oczekiwań. Walasek powiedział po meczu w Toruniu, iż jego prędkość jest zdecydowanie mniejsza i trudno mu się bronić choćby jadąc z przodu. Leon Madsen spowodował upadek w derbach z Gorzowem w sytuacji, gdy mecz był już rozstrzygnięty, Trener skomentował to pytaniem retorycznym o to, dlaczego Madsen nie widzi zawodnika po swojej prawej stronie. To są pytania, które powinny padać w szatni, nie w mediach.

I tu jest sedno: Walasek nie ma problemu z diagnozowaniem. Widzi co nie działa. Kubera za wolny. Madsen nieprzewidywalny. Tor zły. Liderów za mało. To wszystko prawidłowe obserwacje. Problem polega na tym, iż trener, który diagnozuje publicznie, bez towarzyszącego planu działania, wygląda jak komentator, a nie jak ktoś, kto pociągnie za sznurek i zmieni bieg wydarzeń.

Falubaz ma przed sobą drugą połowę sezonu. Walasek po spotkaniu z radą nadzorczą pozostał na stanowisku. Prezes powiedział, iż trener musi postawić się w roli kogoś silniejszego od zawodników. Kibice chcą walki. Zawodnicy podobno też. Lebiediew to powiedział wprost i wbrew pozorom to dobry znak. Dobry znak dlatego, iż zawodnik, który mówi trenerowi żebyś twardą ręką prowadził drużynę, wciąż chce być prowadzony. Gorszy wariant to zawodnik, który już przestał mówić cokolwiek.

Walasek ma materiał. Ma skład. Ma poparcie zarządu. Brakuje mu jednej rzeczy: umiejętności zostawienia części myśli dla siebie. Grzesiu, milcz i wygrywaj. Dokładnie w tej kolejności.

Łukasz Chrzanowski

Idź do oryginalnego materiału