Betard Sparta Wrocław ponownie kończy zmagania w PGE Ekstralidze z niedosytem. Spartanie musieli uznać wyższość PRES Toruń w finałowym dwumeczu i poczekają jeszcze na szósty tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Tuż po rewanżowym starciu na Stadionie Olimpijskim odbyliśmy długą rozmowę ze sternikiem ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Prezes Andrzej Rusko mówi nam o braku punktów w kluczowych momentach, słabszej formie Macieja Janowskiego w play-off, perspektywie na transfer Bartosza Zmarzlika, ale także o kondycji polskiego żużla. Dostało się dwóm ośrodkom z województwa lubuskiego.
Panie Prezesie, rozmawialiśmy w tym samym miejscu (mix-zona na Stadionie Olimpijskim – dop.red.) rok temu, po wygranym meczu o brąz z Bayersystem GKM-em Grudziądz. Nie był Pan wtedy zadowolony. Mówił Pan o tym, iż myślicie już o zmianach w składzie na sezon 2027. Co zatem dalej i jak podsumuje Pan sezon 2026?
Ten sezon jest pierwszym sezonem nowego trenera i dyrektora sportowego – Piotra Protasiewicza. Ja pierwszy raz od iluś lat mocno się wycofałem. Naprawdę zostawiłem te wszystkie sportowe decyzje w rękach Piotra Protasiewicza i to Piotr wskazywał, kogo chciałby mieć w drużynie na kolejny sezon, z kim chciałby pracować. Ja po prostu te jego wybory szanuję. To Piotra należy pytać o to dlaczego zespół wygląda tak, a nie inaczej.
Wiadomo też jednak, iż wybór na rynku nie jest za duży. W tej chwili w pierwszej dziesiątce PGE Ekstraligi za ten sezon jest trzech zawodników z Wrocławia, trzech zawodników z Torunia, jest Bartek Zmarzlik, czyli Lublin, dwóch zawodników z Gorzowa i jeszcze Michael Jepsen Jensen. Trzech zawodników z TOP 10 PGE Ekstraligi zatem u siebie mamy. Te punkciki, które zbiera się przez cały sezon, są niby ważne i pokazują klasę zawodnika. jeżeli jednak ułożymy te wyniki pod kątem zdobyczy w play-off, to już tak dobrze nie wygląda. To tutaj przegrywamy. Brakuje nam punktów w kluczowych momentach. Są punkty, które ważą więcej, ale też takie, które ważą mniej. Tak samo jest w innych dyscyplinach. W tenisie często liczy się to, kto lepiej wytrzyma tie-break.
Żużel. Co z Janowskim w Grand Prix? Znamy decyzję! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. „Niech sp******”. Bednar wulgarnie o decyzji sędziego! – PoBandzie – Portal Sportowy
Nie ma też co ukrywać, iż w tych kluczowych meczach, czyli w fazie play-off, atutem Betard Sparty Wrocław nie był domowy tor. Słaby był początek z Unią Leszno, słaby był też start rewanżowego finału. Nie tak to chyba powinno wyglądać…
Też mi się tak wydaje. Liczyłem, iż ten tor będzie takim atutem, jak był w meczu z Lublinem. Nie potrafię na gorąco znaleźć przyczyny. Nie wiem czy to drużyna gdzieś zmieniła swoje podejście i chciała coś zmienić w torze, czy po prostu tor nie wyszedł toromistrzowi, czy były jakieś inne ustalenia. Nie wiem, powiem szczerze. Na pewno usiądziemy i będziemy szukać przyczyn dzisiejszej porażki.
Powiedzmy sobie jednak szczerze. Myśmy złoto przegrali w Toruniu. Nie spodziewałem się, iż dzisiaj przegramy mecz. Uważam, iż nasi kibice nie zasługują na to, żeby oglądać porażki swojej drużyny na Stadionie Olimpijskim, a już mecz z Lesznem był ostrzeżeniem.
Maciej Janowski bardzo słabo wyglądał w fazie play-off. Od momentu ogłoszenia jego pozostania w Betard Sparcie Wrocław na kolejny rok widać regres. Zauważył Pan Prezes mniejszą motywację u Macieja od tego czasu?
Uważam, iż tak nie jest. W Lesznie pojechał dobrze, później zaczęły się kłopoty, o których trudno mi cokolwiek powiedzieć. Maciej jest bardzo dobrym zawodnikiem, potwierdza to wynikami chociażby w indywidualnych mistrzostwach Europy. Faktycznie w tych decydujących momentach przywiózł mniej, niż byśmy oczekiwali. Bez punktów Macieja ciężko było liczyć na to, żebyśmy odnieśli sukces. Maciej musi odpowiedzieć, czy to są problemy sprzętowe, czy jakieś inne przyczyny to spowodowały.
Żużel. Jasny przekaz kibiców PRES Toruń! Chodzi o wybór zawodnika U24! (WIDEO) – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Co z powrotem Holdera? Wszystko jest już jasne! – PoBandzie – Portal Sportowy

W praktycznie każdym innym klubie ten srebrny medal byłby odbierany jako sukces. Tutaj we Wrocławiu jest chyba jednak niedosyt i to ogromny. Kibice Sparty mogą mówić: „Znowu drudzy”.
Każdy medal jest cenny i z każdego medalu trzeba się cieszyć. U nas jest to pewien niedosyt. Nie ukrywam, iż chcemy tego złota. O to złoto – o ile popatrzymy przez ostatnie 10 lat – cały czas walczymy, natomiast tylko raz się udało. Trudno postrzegać ten srebrny medal jako sukces, kiedy chciało się osiągnąć złoto. Ja zawsze mówię, iż drugi to jest pierwszy przegrany i tak na to należy popatrzeć. Cenimy jednak ten medal.
Znów to Piotr Baron jest tym trenerem, który odbiera szanse na złoty medal. Wcześniej robił to z Unią Leszno, teraz z PRES Toruń. Stał się trochę takim katem Sparty Wrocław…
Może tak. Wydaje mi się, iż Piotr potrafi dobrze zmotywować drużynę, na pewno potrafią dobrze jechać. To nie znaczy jednak, iż ma jakiś czarodziejski kamień w kieszeni czy coś innego. Ja uważam, iż finał przegraliśmy w Toruniu – już mówiłem – i to frajersko przegraliśmy. Nie może trzech medalistów mistrzostw świata przyjeżdżać trzy razy na 1:5 w końcówce spotkania. To tam się wszystko działo. Myślę, iż o ile dzisiaj szukamy odpowiedzi na to, dlaczego tak to wyglądało, to ten wynik meczu w Toruniu mógł spowodować jakieś drastyczne zmiany w przygotowaniu toru, szukając handicapu. Po prostu nie wyszło.
Kto najbardziej zawiódł w tym sezonie? Kogo można ocenić na plus, a kogo na minus?
Ja uważam, iż to nie jest dzisiaj czas na podsumowania na gorąco. Przede wszystkim myślę, iż dopadł nas pech, który prześladował nas regularnie w tym roku. Ja mówię to w ostatnich latach cały czas: marzę o tym, żebyśmy mogli odjechać sezon w pełnym składzie. Pół sezonu jedziemy bez Dana, który i tak uważam, iż zrobił fantastyczną robotę, bo wrócił. kilka osób wierzyło w to, iż może wrócić, a on wrócił i jechał naprawdę bardzo, bardzo dobrze jak na zawodnika świeżo po takiej kontuzji.
Dzisiaj zabrakło Bartka Kowalskiego, który jest znakomitym startowcem. Przy tym, jak ten dzisiejszy tor wyglądał, to myślę, iż zdobyłby na pewno dwucyfrówkę, bo wychodziłby ze startu, a na trasie kilka się działo. To był tor typu gorzowskiego – po starcie adekwatnie wszystko się układało i kilka tych mijanek było. Tak na to trzeba popatrzeć. Brak Bartka spowodował w fazie play-off, iż adekwatnie nie było marginesu błędu. Jakikolwiek zawodnik miał słabszy moment, od razu odbijało się to na wyniku drużyny. Sam Pan wie, iż ta kontuzja Bartka to była najgłupsza, jaka mogła być. Przed nim zawodnik się uśliznął i wsadził mu swój motocykl pod koła.
Żużel. Dworakowski wypalił po ostatnim meczu Unii Leszno! Bez pracy nie ma efektów? – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Seria pożegnań w Stali Gorzów! Oto ich nowe kluby! – PoBandzie – Portal Sportowy
A nie ma pan pretensji, iż w ogóle Bartek wystartował wtedy w Żarnowicy?
Ja nie mogę mieć pretensji do Bartka. Jestem przeciwnikiem, żeby w okresie fazy play-off pozwalać zawodnikom na start w jakichkolwiek dodatkowych turniejach. Uważam, iż to jest taki moment, w którym nie powinno się na to pozwalać. Oczywiście: mają mecze w Szwecji, są mecze reprezentacji, mistrzostwa Europy czy Grand Prix – tam, gdzie są zakontraktowani na cały sezon, powinni jechać.
Wszelkie mniejszej rangi turnieje powinniśmy sobie odpuszczać. To nie jest ten czas. Często jeżdżą tam słabsi zawodnicy, którzy nasadzają się na tych lepszych, bo chcą się pokazać. Jak przywiezie dwa razy takiego medalistę mistrzostw świata, to dostanie sponsora itd. Tam różne rzeczy się dzieją, nie ma fair play, nie szanuje się kości, tylko walczy o życie. Uważam, iż Bartek tam nie powinien jechać, ale to jest znowu pytanie nie do mnie, tylko do sztabu szkoleniowego. Ktoś mu dał zgodę na ten wyjazd, bo bez zgody klubu nie mógłby wystartować.

Wiemy już, iż rewolucji w składzie na przyszły sezon raczej nie będzie. Czy Krzysztof Harendarczyk to jest nazwisko, na które we Wrocławiu mocno liczycie, żeby dobrze wszedł w kolejny sezon?
Wraca Jakub Krawczyk z wypożyczenia, mamy Francisa Gustsa, więc musi zapaść decyzja w sztabie szkoleniowym, na którego z chłopaków chcą stawiać. Nie chciałbym, żeby któryś z nich siedział na ławie i miał zmarnowany sezon. To są chłopcy, którzy muszą jeździć.
Jeżeli chodzi o młodzież, to tak – dochodzi Harendarczyk, który ma potencjał, wygrał Puchar Ekstraligi do 17 lat. Bardzo mocno na niego stawiamy, chcemy, żeby wszedł do pierwszego zespołu, ale umówmy się: on jeszcze musi dużo tego żużla objeździć, żeby nabrać doświadczenia. Będzie miał lepsze i gorsze spotkania, trudno od niego wymagać odpowiedzialności za wynik, bo to nie tędy droga. Zobaczymy, może jeszcze kogoś zakontraktujemy.
A propos odpowiedzialności za wynik: nie spodziewał się pan trochę więcej w tym finale po Bradym Kurtzu? Pierwszy mecz był słaby, a tu odpalił w momencie, kiedy mistrzostwo już uciekło.
Brady w tym sezonie ma trochę więcej kłopotów niż w poprzednim, ale myślę, iż trzyma poziom. Tak jak mówiłem o tych dużych, ważnych i trochę mniej ważnych punktach. Wydaje mi się, iż Brady ma trochę kłopotów z dopasowaniem. Wiem, iż przed finałem w Toruniu spalił mu się tyrystor, w związku z czym musiał układać wiele kwestii.
Jeszcze raz powtarzam: ja nie jestem w tym sezonie tak blisko z zawodnikami. Zostawiłem dużo więcej przestrzeni dla Piotra Protasiewicza. Uważam, iż skoro wzięliśmy Piotra, to trzeba mu dać możliwość, żeby zgrał się z tym zespołem, a nie narzucać mu przyjętych rozwiązań. Miał dużą swobodę w podejmowaniu decyzji. Teraz po sezonie usiądziemy i będziemy analizować, co nam się udało, a co nie.
Sport jest tylko sportem i nie zawsze wszystko wychodzi, a zawodnicy to też ludzie. Oczywiście wolelibyśmy, żeby Brady woził same trójki tak, jak Artiom. Artiom pojechał dzisiaj fantastyczne zawody, ale popatrzmy też w drugą stronę: po trzech pierwszych świetnych biegach w Toruniu, trzy następne miał słabsze. Każdy ma swoje wpadki i trudno winić jednego zawodnika. Moim zdaniem wygrywa drużyna i przegrywa drużyna.
Po zeszłym sezonie Piotr Protasiewicz zastąpił Dariusza Śledzia. Czy z perspektywy całego sezonu widzi pan ten nowy impuls w zespole?
Muszę się zastanowić. Długo wydawało mi się, iż tak, ale ja zawsze powtarzam: nie chodzi o to, jak nam się coś wydaje, ja oceniam efekty. Niby jesteśmy stopień wyżej – w zeszłym roku był brąz, teraz jest srebro, ale znowu potknęliśmy się na Toruniu. Historia się powtarza. Mam nadzieję, iż w kolejnym sezonie będziemy potrafili już uniknąć błędów, być może pecha. Ktoś tam chyba kłuje tę laleczkę szpileczką cały czas…

Cel Betard Sparty Wrocław na sezon 2027 się nie zmienia? Tylko złoto będzie satysfakcjonujące.
Jak będzie platyna, to będziemy o platynę walczyć. Dzisiaj jest tylko złoto, więc tylko o złoto możemy rywalizować.
Rozmawialiśmy na początku o tym myśleniu o kolejnych sezonach. Jak Pan ogólnie patrzy na kondycję sportu żużlowego w Polsce?
Uważam, iż w żużlu doszliśmy już do pewnego absurdu, o ile chodzi o płace. Płacimy znacznie więcej, niż ta dyscyplina dzisiaj generuje. Ja muszę patrzeć średnio na całą ligę, bo to, iż Wrocław, Toruń czy Lublin zapłaci, to jeszcze o niczym nie świadczy – liga nie składa się z trzech zespołów. Musimy patrzeć na całość i nie powodować sytuacji, w której ileś innych klubów ma kłopoty finansowe. Ta liga musi być rozsądna!
Podoba mi się finansowe fair-play proponowane przez Ekstraligę. Pytanie, czy prezesi będą próbowali obejść ten regulamin, czy będą się do niego stosować. To finansowe fair-play jest szansą dla żużla, żebyśmy wydawali tyle, ile faktycznie zarabiamy, a nie żyli na zasadzie „zastaw się, a postaw się”. Czyli: co mi tam, potrzebuję milion więcej, to na pewno przyjdzie więcej kibiców albo znajdę dwóch sponsorów. Chcemy, żeby najpierw znaleźć tych dwóch sponsorów, a dopiero później podpisywać kontrakt. W biznesie musimy być realistami, a nie działać hurraoptymistycznie, bo na końcu robi się zbiórkę wśród kibiców albo szantażuje miasto, iż musi dopłacić. Wiemy świetnie, jak niektóre kluby działają. Nie zdradzę żadnej tajemnicy, o ile powiem, kto ma najwyższe kontrakty w lidze…
Zielona Góra. Dominik Kubera, Leon Madsen…
To są kontrakty, o których w innych klubach się choćby nie myśli. Ja rozumiem, iż Bartek Zmarzlik ma wysoki kontrakt, choć nie sądzę, iż ma tak wysoki jak taki Leon Madsen. Myślę, iż tam bardziej umowy sponsorskie podnoszą tę kwotę, bo jest fantastycznym zawodnikiem. o ile miałbym komuś proponować takie ogromne pieniądze, to tylko Bartek mógłby być takim zawodnikiem.
Płaćmy tyle, ile mamy, a nie podpisujmy kontrakty na wyrost, a później mówmy miastu: „dopłaćcie dwa miliony, a później jeszcze dwa”. Albo zbiórki od kibiców, bo inaczej klub utonie. Bądźmy poważni – to psuje wizerunek, odstrasza potencjalnych sponsorów i psuje cały rynek. o ile jeden klub przepłaca, to dzieją się takie sytuacje, jak z Maciejem Janowskim, który przyszedł do mnie i mówi: „Prezesie, Gorzów to mi proponuje”. Pytam go: „Maciek, to jest pół miliona więcej, a jesteś pewien, iż ci zapłacą?”. On odpowiada: „Według regulaminu muszą mi zapłacić”. Składają takie propozycje, a równocześnie klub tonął i zamiatali to pod dywan. Teraz okazuje się, iż nie wyciągamy wniosków, bo kolejny klub robi podobne rzeczy. I to jest tragedia tego sportu. Jedna taka podwyżka powoduje, iż inne kluby zaczynają mieć kłopoty.
Kto nam odda ten milion czy półtora, które musieliśmy dopłacić, żeby utrzymać swoich zawodników? Oni przecież też patrzą i mówią: „Jestem lepszym zawodnikiem, a gorzej mi się płaci”. Pamiętam, jak w latach 90. prezes Wilczyński w Polonii Piła obiecywał zawodnikom złote góry, a przed samym startem sezonu renegocjował umowy: „Nie udało się podpisać ze sponsorami, więc albo obniżamy kontrakt, albo nie będziesz jeździł”. Z pistoletem przy głowie, bo zawodnik był już uwiązany w klubie.
Historia zatacza koło, a powinniśmy już rozumieć, na czym polega profesjonalny sport. Sport ocenia się po wyniku, ale to jest też biznes – trzeba zarobić, żeby zapłacić. Żaden biznes nie wytrzyma, o ile trzeba do niego bez przerwy dopłacać, bo inaczej staje się to tylko kosztowną zabawką.

Już na sam koniec naszej rozmowy. W takich momentach, kiedy złota nie udaje się wywalczyć, myśli Prezes o tym, żeby po wygaśnięciu kontraktu Bartka Zmarzlika w Lublinie w 2028 roku po niego sięgnąć? To jest jednak pewniak, który w kluczowych chwilach robi różnicę. Ustaliliśmy, iż Sparcie właśnie tego brakuje.
Takie pytanie jest zdecydowanie za wczesne. Muszę wiedzieć, iż coś jest realne i wtedy zacząć działać. Taki ruch wymagałby zupełnej przebudowy drużyny i trzeba to planować rok czy dwa lata wcześniej. Myślę, iż o ile kiedyś miałoby dojść do takiego transferu, to najpierw z Bartkiem trzeba by się porozumieć ze sporym wyprzedzeniem i dostosować zespół tak, aby zapewnić komfort zarówno jemu, jak i zawodnikom, którzy tutaj jeżdżą.
Pamiętajmy, iż zawodnicy ze sobą rywalizują na torze. Ja nie wiem, czy dzisiaj Brady albo Dan chcieliby jeździć z Bartkiem w jednej drużynie. O to też trzeba zapytać obie strony. Nie chcę sytuacji, w której zawodnicy w parku maszyn siedzą po przeciwnych stronach i nie zamieniają ze sobą słowa.
Podam przykład z tegorocznego Grand Prix w Toruniu: bieg półfinałowy, jadą razem Dan i Brady. Wiadomo, iż tylko jeden wchodzi do finału. Jeden walczy o mistrzostwo świata, drugi o nic. Ja siedzę na trybunie i przechodzi mi przez myśl: „Jeśli Dan wygra, co zrobię z drużyną”. Bo co wtedy zrobić? Być może z jednym z nich musiałbym renegocjować kontrakt, albo pozwolić mu odejść, bo Brady zawsze mógłby mieć z tyłu głowy, iż kolega z pary zamknął mu drogę do złota. Chociaż każdy przecież walczy o swoje i ciężko mieć o to pretensje. Tak to w sporcie wygląda.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również.
Rozmawiał BARTOSZ RABENDA

1 tydzień temu


![Wyścig 6h Barcelony WEC [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/10/DPPIPRODUCTION_00005128_0743-1-scaled-e1792316379878.jpg)







