Żużel. Widziane zza Odry. O „plaskaczu”, awanturach i kasie (FELIETON)

5 dni temu

Zaczniemy jednak od żużlowego weekendu. Senator RP zamieścił w swoich social-mediach obrazek z cygarem. Znaczy ni mniej, ni więcej, iż Derby Ziemi Lubuskiej zostały wygrane. Przyznam szczerze, iż nieco mnie zdziwiły rozmiary zwycięstwa gospodarzy, ale jeszcze bardziej zdziwił mnie obrazek po jednym z biegów, kiedy to „plaskacza” w łeb, a raczej kask niemal otrzymał od trenera jeszcze na torze nie kto inny, jak jeden z już nie najlepszych, a najdroższych zawodników świata, Leon Madsen.

Jak jeździ Madsen i jak traktuje kolegów z zespołu w tym sezonie, każdy widzi, ale czy to powód, aby, parafrazując, tak przy wszystkich przyp******* mu w kask? Moim zdaniem tym razem szkoleniowcowi Falubazu nerwy puściły za mocno, choć Grzesiek należy do tych nielicznych, u których co w sercu, to na języku. Tym razem okazało się, iż to, co w sercu, to i na ręce. Mimo wszystko, uważam, iż takie obrazki nie powinny mieć miejsca. Szanujmy się wzajemnie, choćby jak nam nie układa się tak, jakbyśmy sobie tego sami życzyli.

Żużel. Co z ZZ za Bewleya? Wyjaśniamy sytuację Sparty! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Kołodziej szczery do bólu. Jeździ z myślą, iż to może być ostatni bieg – PoBandzie – Portal Sportowy

Toruń z kolei poległ we Wrocławiu i tu też jakiejś sensacji w rozmiarze mega bym się nie doszukiwał. Czternaście punktów przewagi dla jednych dużo, dla innych w normie. Nie zapominajmy, iż ten Wrocław to jednak gdy wszyscy swoje „robią”, a tu zawiódł tylko Brady Kurtz, to bardzo mocna ekipa. Po meczu posypała się fala krytyki na szkoleniowca gości Piotra Barona, który zdaniem wielu mecz źle poprowadził taktycznie. Powiem, a raczej napiszę wyłącznie tyle, iż jak to mawiał były premier Leszek Miller, facetów poznaje się po tym jak kończą, a nie zaczynają… sezon również. Na weryfikację działań Piotra Barona poczekajmy zatem do końcowej tabeli tegorocznych rozgrywek.

W Lesznie tamtejsza Unia pokonała Motor Lublin i to też sensacją – bynajmniej dla mnie – jakąkolwiek nie jest. Szanse przed meczem oceniałem 50 na 50, tym razem padło na gospodarzy. O meczu w Grudziądzu i postawie gości rozpisywać się nie ma co, bo jaki jest częstochowski „koń” w tym sezonie jest, to każdy przecież widzi.

Żużel. Bewley zabrany do szpitala! Fatalny wypadek w Danii! (WIDEO) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Powrót Grigorija Łaguty do Ekstraligi? Wymowna reakcja Rosjanina – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Woffinden szokuje! Potężne oskarżenia! – PoBandzie – Portal Sportowy

W niższej klasie rozgrywkowej rozegrano dwa mecze, z których jeden zasłynął z gestów pokazywania na krocze przez byłego mistrza globu, Taia Woffindena. To efekt zachowania rzeszowskich kibiców, którzy wyrazili swoje zdanie na temat wcześniejszego zachowania Anglika, gdy jeszcze był zawodnikiem Stali Rzeszów, a częściej paradował w barwach Betard Sparty. Były bluzgi, wyzwiska, a Brytyjczyk jak to on dłużny fanom nie pozostał.

Kibice uderzyli w stół – odezwały się nożyce. Anglik wydał obszerne oświadczenie, w którym przedstawił – zgodnie z możliwością – swój punkt widzenia. Jak to w oświadczeniu napisał, przedstawił „prawdziwy bieg zdarzeń”. Na oświadczenie zareagował już były prezes klubu – Michał Drymajło, który zapowiedział, iż przedstawi swoją wersję wydarzeń ponieważ nie godzi się z tym, co w swoim elaboracie ujął zawodnik. Nie mi osądzać kto i dlaczego ma w tym sporze rację, ponieważ głębokich kuluarów konfliktu nie znam. Jakoś jednak mam wrażenie, iż to oświadczenie to taka „mała wojna” obecnych działaczy Rzeszowa z byłymi, choć oczywiście mogę się mylić. Czytam wpis Anglika jednak w ten sposób, iż do końca listopada należne środki z klubu wziął, choć klub wcale ich wypłacać nie musiał.

Nie da się jednak nie oprzeć wrażeniu, iż po zmianach w klubie, które miały miejsce przed sezonem, nie dzieje się tam najlepiej. Chodzą plotki, iż zawodnicy otrzymali tylko dwie raty kontraktowe. Ktoś z klubu ponoć swego czasu wydzwaniał wieczorami do zawodników, a na prośbę jednego z klubów, mając na „plecach” kontrakt Lyagera, nie wypożycza się go za konkretną kwotę do jednej chętnych na jego usługi drużyn. Biorąc pod uwagę jeszcze fakt, iż jak wróble ćwierkają, szuka się i to nie za miliony na gwałt sponsora tytularnego, to wydaje mi się, iż w rzeszowskim klubie finansowo nie dzieje się najlepiej.

Mam nieodparte wrażenie, iż obopólne pranie brudów nie skończy się dobrze ani dla Anglika, ani dla samego klubu. Poczekajmy na oświadczenie byłych działaczy, bo może będzie jeszcze ciekawiej… Osobiście nie uważam też, iż Tai Woffinden to wyjątek na żużlowej mapie, który był bliski faktu oddania życia za „barwy klubowe”, jak to napisał w oświadczeniu. To ryzyko jest u każdego zawodnika bez wyjątku wyryte jak tatuaż, a kwestii utożsamiania się zawodników z barwami klubowymi poruszać nie chcę, gdyż sami wiecie doskonale jak wielu z nich kocha każdy klub, kiedy tylko akurat w nim startuje. Detale miłości żużlowców zostawię na kiedy indziej. Może będzie okazja.

Dla mnie jednak najlepsza żużlowa informacja tygodnia to ta dotycząca stanu zdrowia po koszącym „locie” Patryka Budniaka. To dobra wiadomość, iż nie jest tak źle jak się wszyscy spodziewaliśmy, a biorąc pod uwagę kwotę jaka została zebrana na jego rehabilitację, to jest znakomicie. Środowisko żużlowe pokazało jak jest w stanie solidarnie pomagać, choć jak pisałem tydzień temu, popracujmy nad bezpieczeństwem, bo jak to mawiają lekarze – lepiej zapobiegać aniżeli leczyć.

Na koniec oczywiście zdrowia dla Dana Bewleya. Taki prezent urodzinowy, przy takiej dyspozycji, parę dni przed drugą odsłoną Grand Prix to pech wyjątkowy i oby sympatyczny Anglik więcej takich przykrych zdarzeń nie miał.

Idź do oryginalnego materiału