Żużel. Źle się dzieje w polskim żużlu. Panaceum kredyt konsolidacyjny?

6 miesięcy temu

Nawet nie próbuję rozbierać na czynniki pierwsze kwestii kartek. Ani tu jasnych, obiektywnych reguł, ani podstaw prawnych. Każdy, choćby kiepski prawnik, obaliłby te zapędy w mgnieniu oka. Tym bardziej miałby co robić, gdyby na przykład doszło do degradacji jednej czy kilku ekip. Okazuje się jednak, iż to wszystko to „ustawka”. Rodzaj pokazówki pod publiczkę. Oficjalnie buńczucznie pogrozimy paluchem, a poza kamerami pogłaszczemy i pobłogosławimy. Nie będziemy przeca strzelać sobie w kolano i ryzykować ciepłych stołków dla kilku baniek zobowiązań jednego czy drugiego. Pod dywan i do przodu.

Audyty finansowe? A na jakiej podstawie oceniać? Ani wykonawca wyłoniony transparentnie, na znanych powszechnie zasadach. Ani zakres kontroli jasny i czytelny, przy tym jak się okazuje bardzo wybiórczy z punktu widzenia Wierzycieli. Ani wyniki szczegółowo opublikowane itd.itp. To na bazie czego recenzować? Zaufania do Ekstraligi? Nie rozbrajajcie mnie.

Żużel. Zmarzlik ocenia transfery Motoru! Ważne słowa ws. przyszłości? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Kurtz jeszcze groźniejszy dla Zmarzlika?! Tak reaguje na Grand Prix w Łodzi! – PoBandzie – Portal Sportowy

Najniższy szczebel pogrążony. Kwoty relatywnie niskie, ale kłopoty choćby chyba bardziej doskwierające niźli bogaczom, ze środkami za prawa transmisji, pozwalającymi przynajmniej spłacić niezbędne zobowiązania, głównie wobec przepłacanych ścigantów. W KLŻ takiego komfortu nie ma. Roczne budżety na poziomie jednego lidera wybranego zespołu Ekstraligi, a mimo to bida aż piszczy. To po co komu trzy szczeble? Aha. Zapomniałem. Elity poszerzyć nie sposób, bo zdaniem szefa wszystkich szefów, potrzeba by 30 baniek extra. Podobno. Wyliczeń takoż Krzysztof Jarzyna poskąpił. No to się topią na tym najniższym poziomie. Z publiki nie wyżyjesz, a jeżeli ta nie dopisuje, bo ścigasz się jeno o dotrwanie do lepszych czasów, to przepłacając (jak każdy) miernych zawodników – konasz. Samorząd skąpi, bo to i efekt żaden. PZM wymaga coraz więcej od stadionów i całej infrastruktury, tylko skąd na to brać? Lokalni sklepikarzem zwani Sponsorami (z całym szacunkiem) tego wózka nie uciągną. Przynajmniej nie na takim poziomie finansowym.

Żużel. Tarnów odsłania karty! Zrobili prawdziwą rewolucję kadrową! – PoBandzie – Portal Sportowy


Jak tu żyć? Gorzów na ten przykład wykombinował, przy znacznej życzliwości tamtejszego włodarza – kredyt konsolidacyjny. Czy to panaceum na wszelkie dolegliwości? To zależy. Najpierw należałoby policzyć aktualny stan finansów żużlowego biznesu. Potem sporządzić realną perspektywę kosztów (bezpieczniej „z nawiązką”) i przychodów (dla pewności – na minimlnym, acz możlwym do osiągnięcia poziomie). Tylko przy takim rzetelnym fundamencie można porywać się na rozwiązanie znane, przy tym (nie należy zapominać) droższe od innych, bo rozłożone w czasie. jeżeli minimalne wpływy przewyższą maksymalne wydatki – mówiąc najprościej, można próbować.

Próbować na początek znaleźć oferenta (bank), gotowego podjąć wieloletnie ryzyko na bazie bardzo niepewnych przesłanek. Bo trzeba wam wiedzieć, iż wystarczy, a to kontuzja lidera, a to kilka spektakularnych wtop na dzień dobry i cały misterny plan sypie się jak domek z kart. W biznesie łatwiej. Paradoksalnie – dane są znacznie bardziej przewidywalne. A co jeżeli choćby bez udziału „nieszczęść” zespół spadnie z ligi i pozbawi się choćby solidnej kroplówki telewizyjnej, iż o wsparciu lokalnym i frekwencji nie wspomnę? Bank udzielający kredytu konsolidacyjnego tak niepewnemu Klientowi ryzykuje nie mniej niż Prezydent Gorzowa murem stojąc za klubem. Tyle, iż każdy w innej dziedzinie. Cyferki nie znają się na sentymentach, przynajmniej nie powinny. Co więc sprawiło, iż Stal znalazła kredytodawcę (co prawda na nieznanych warunkach, ale jednak) – bardziej suche, bezwzględne liczby, czy „sympatia” szefów banku? Nie mnie oceniać. Gorzów, by się uratować finansowo, musi teraz zacisnąć pasa w kwestii kosztów (stąd okrojony skład), ale też nie przesadzić w przeciwną stronę, by mieć realną szansę utrzymania się w elicie, co ma kilkumilionowe przełożenie na roczny budżet spółki. Stal Gorzów ma póki co – zaprzyjaźnionego kredytodawcę (bank) i życzliwego Prezydenta, takoż (podobno) szerokie grono hojnych darczyńców. Po degradacji byłoby znacznie mniej różowo zapewne. Jak się to rozwinie? Pożyjemy- zobaczymy. Mnie zastanawia na tę chwilę „niespieszne” ustalanie sprawców (sprawcy) finansowego krachu zasłużonego klubu. Kto i co ma tam do ukrycia ciśnie się na usta oczywiste pytanie?

Żużel. Przyjemski zrobił błąd schodząc ligę niżej?! Mówi o regresie! – PoBandzie – Portal Sportowy

W KLŻ jeszcze gorzej. Niby optymizm, bo wrócił i walczy Kraków, wracają zasłużone Świętochłowice. Tu jest sympatycznie. Na drugim biegunie jednak „mocarstwowy” Tarnów i „robiące bokami” Gniezno, iż o Opolu nie wspomnę. Będzie katastrofa? Ktoś się wycofa? Raczej nie. W tych ośrodkach „coś tam” sklecą i ruszą. A kiedy już ruszą, to federacja „stanie na głowie” żeby wzorem poprzedniego sezonu w wykonaniu Jaskółek – dociągnąć wszystkich za uszy, skrzydła czy co nie tylko, do finału rozgrywek. Wbrew logice często i zdrowemu rozsądkowi. No ale kto zaryzykuje posadkę, by się „bawić” w jedynego sprawiedliwego. Znowu dostaną rykoszetem dostawcy, zawodnicy i wszelkiej maści Wierzyciele klubów, pomni, iż pójście na udry może co najwyżej zakończyć działalność stowarzyszenia na dobre, a wtedy szanse na odzyskanie czegokolwiek – żadne.

To jak to jest z tym żużlowym poletkiem? Żyzna gleba czy ugór? Kolejna medialna Zielona Wyspa? Kluby kwitną, zarabiają, płacą na bieżąco? A rzeczywistość – swoje i tu już trudno o optymizm

Przemysław Sierakowski

Idź do oryginalnego materiału