Trzeba przyznać, iż szef promotora Grand Prix, Mayfield Sports Events ma powody do radości. Richard Coleman widzi to, co dziennikarze speedwaynews.pl i większość obiektywnych obserwatorów żużla. SGP to w tym sezonie wulkan emocji. Nudny był adekwatnie tylko początek turnieju w Landshut, a reszta rund to już „czarny sport” na znakomitym poziomie, pełen efektownej walki na torze.
– Zgodzę się, iż to jeden z większych sukcesów. Zimą poświęciliśmy wiele czasu w analizy. Wspólnie uznaliśmy, iż przygotowywanie toru jest jednym z najważniejszych składników, który musimy wziąć pod uwagę przy okazji planowania turnieju. W Landshut reakcja na warunki była adekwatna, udało się nam również w Pradze. Pamiętacie, co się działo we Wrocławiu, a jednak mimo tej pogody, mimo ryzyka burzy z piorunami, zawody wyszły kapitalne – powiedział nam Richard Coleman, szef Mayfield Sports Events.
Co dalej z SGP? Pytamy o nowe lokalizacje i przepisy
Nie jest tajemnicą, iż ambicje Richarda Colemana sięgają poza Europę. To jednak odległa perspektywa. Na ten moment szefowie cyklu SGP myślą o Hiszpanii i Włoszech, a więc krajach, które kochają sporty motorowe, ale żużel wciąż nie potrafi tam się przebić do szerszej publiczności. Pytany przez speedwaynews.pl o konkretne daty lub obiekty Coleman odpowiedział szczerze. Od razu zaznaczył, iż nie będzie karmił nas plotkami i musimy poczekać na ostateczne decyzje. Wiemy na pewno, iż od 2028 roku elita z Grand Prix będzie się ścigać w szwedzkim Vastervik, natomiast nie pozostało przesądzony las Malilli.
– Decyzja nie została jeszcze podjęta. To miejsce jest trudne pod względem geograficznym. Z drugiej strony, ma świetny tor do ścigania. Powiedzmy w ten sposób – jest ryzyko, iż wypadnie z kalendarza. Czekają nas rozmowy, również z gospodarzami i wtedy zapadną decyzje. W 2027 Speedway of Nations będzie w Vastervik, rok później Grand Prix, więc mamy pomysł na szwedzki rynek – zaznaczył Coleman.
A co z przepisami? Kibiców irytują m.in. czasy, które przy równej punktacji i literkach decydują o awansie do finału lub biegu ostatniej szansy. Zagorzali fani żużla kwestionują również system, w którym aż 10 zawodników po fazie zasadniczej ma szansę wygrać turniej.
– Zapowiadałem już, iż w przyszłym sezonie nie będzie świętych krów. Być może niczego nie zmienię, ale mogę zapewnić, iż analizujemy wiele kwestii. Musimy połączyć oczekiwania „stałych” kibiców żużla, którzy i tak będą oglądać zawody z tym, co jest ekscytujące dla widzów, którzy niekoniecznie są fanami żużla na co dzień, ale chcieliby obejrzeć wydarzenie rangi mistrzostw świata. Musimy znaleźć równowagę między sportową sprawiedliwością, a ekscytującym widowiskiem – podkreślił działacz.
Dlaczego nie ma transmisji z IMŚJ i co z Parnickim?
Ta decyzja Warner Bros zdenerwowała kibiców w Polsce. Od sezonu 2026 fani żużla nie mogą śledzić transmisji z SGP 2, choćby na platformie Max. Richard Coleman zaznaczył, iż to nie jego decyzja, ale jednocześnie zapewnił, iż próbuje wpłynąć na przedsiębiorstwo.
– Oglądalność cyklu SGP 2 była bardzo słaba i dlatego Warner Bros podjęło decyzję, by zrezygnować z transmisji tych zawodów. Ja walczę o dobro żużla i chcę wspierać rozwój nowego pokolenia zawodników, więc mocno zabiegałem o to, żeby przemyśleli decyzję. Analizowałem kwestię udzielenia sublicencji innym stacjom telewizyjnym, które byłyby zainteresowane pokazywaniem transmisji z SGP 2. Zaproponowałem również, iż będziemy produkować sygnał telewizyjny taniej. Nie chcę na tym zarabiać. W lipcu ponownie wróciliśmy do rozmów z Warner Bros i temat powrócił – zapewnił nas Richard Coleman.
Za rozgrywkami o mistrzostwo świata juniorów ciągnie się jeszcze jedna kontrowersja. Sportowo awansu do nich nie wywalczył Nazar Parnicki. Obrońca tytułu nie dostał też stałej „dzikiej karty”, co wywołało mnóstwo dyskusji w środowisku. Od razu trzeba dodać, iż ostatnimi czasy Ukrainiec jest kompletnie bez formy. Niemniej wydaje się, iż jego obecność przez cały czas podniosłaby poziom SGP 2. Co na to Coleman?
– Zwróćmy uwagę na Formułę 3. Zdobywając tytuł i robiąc krok do Formuły 2, nikt nie wraca nagle do F3. Co dobrego dla żużla przyniósłby jego ewentualny triumf? Czasami musimy zrobić miejsce dla kolejnego zawodnika. Wiemy, w jak trudnej sytuacji są Szwedzi. Rasmus Karlsson miał pecha i nie wywalczył awansu, więc uznano, iż dzika karta dla niego to dobry pomysł. Amerykanin Slater Lightcap też ma duży talent. Jego udział w cyklu ma sens. To może nie jest popularna opinia. Przed Nazarem wielka kariera, ale wszystko w jego rękach – podkreślił Richard Coleman.
Colemana pytaliśmy też o zakończenie kariery przez jego rodaka, Taia Woffindena. Działacz wyraził nadzieję, iż Brytyjczyk wniesie jeszcze mnóstwo do świata żużla. Być może zobaczymy trzykrotnego mistrza świata również w gabinetach, w roli przygotowującego nietuzinkowe rozwiązania dla „czarnego sportu”.
Wywiad został przeprowadzony wspólnie z Mateuszem Wróblewskim z serwisu WP Sportowe Fakty















