Żużel. W żużlu można „przedobrzyć”. Tak prezes dał się nabrać

13 godzin temu

Jeden z żużlowych sponsorów opowiedział nam bardzo ciekawą historię, która pokazuje, iż w żużlu, szczególnie podczas przygotowań do najważniejszych meczów, należy zachować dużą ostrożność i ograniczone zaufanie. Przed ważnym spotkaniem PGE Ekstraligi do jednego z prezesów zadzwonił naprawdę niezły przed laty zawodnik, oferując swoją pomoc w przygotowaniu do ważnego meczu.

Żużel. Zmarzlik zapytany o transfer do Sparty Wrocław! Wymowna reakcja – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. ROW opuścił cenę za Trześniewskiego! Kolejarz ma też transferowy plan B – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Wyjątkowa akcja Unii! To Leszno jest stolicą żużla? – PoBandzie – Portal Sportowy

Prezes oczywiście ochoczo na ofertę przystał, wszak cenił zawodnika i stwierdził, iż taka „okazja” trafia się raz. Zawodnik podjął się zatem zadania. Przyjechał zgodnie z umową i zaczął opracowywać strategię na zaskoczenie przeciwnika. A to zajął się torem, a to zawodników popytał jakie przełożenia. Doradził też dokładnie co i jak ustawić na dane spotkanie.

Żużel. Lista najwierniejszych! Oni są w klubach najdłużej (RANKING) – PoBandzie – Portal Sportowy

Nadszedł w końcu dzień ważnego meczu. Rywale przyjechali i o dziwo, przy dokonaniu małych korekt w ustawieniach, na torze swojego rywala czuli się lepiej niż ryba w wodzie. Po wysoko przegranym meczu prezes ponoć dopiero zorientował się, iż przecież jego „as w rękawie” jeszcze parę lat temu ścigał się w zespole rywali i po dziś dzień pozostaje z byłym klubem w dobrych relacjach.

Nikomu oczywiście niczego oficjalnie nie udowodniono (dlatego też celowo nie zdradzamy nazwisk, choć wytrawny kibic gwałtownie połączy pewne fakty), ale wiemy, iż paru osobom, a szczególnie rzeczonemu prezesowi „kac” po wizycie żużlowego „trojańskiego konia” pozostał po dziś dzień…

Idź do oryginalnego materiału