Żużel. Walczą o kolejny zespół w lidze. Liczą na lepszą przyszłość

8 godzin temu

Po tym jak z jazdy w Premiership wycofały się Oxford Spires i Birmingham Brummies rozpoczęły się problemy z obsadą ligi. Pod znakiem zapytania stała również przyszłość Sheffield Tigers i Ipswich Witches. Na szczęście te dwa ośrodki zdecydowały się na dalszą walkę o mistrzostwo Wielkiej Brytanii.

– To był bardzo wyczerpujący proces. W pewnym momencie istniało realne ryzyko utraty Sheffield i Ipswich. Nie dałoby się prowadzić ligi z trzema lub czterema zespołami. przez cały czas są pewne rozmowy w toku, być może zobaczymy powrót niektórych klubów, ale w dzisiejszych czasach nic nie jest łatwe – przyznał Mark Lemon w rozmowie ze „Speedway Star”.

Żużel. Zaskoczą faworytów? Finał obowiązkiem

Żużel. Woffinden ostro zabiera głos! Chodzi o Grand Prix!

Nikomu w Wielkiej Brytanii nie podoba się fakt, iż najwyższa klasa rozgrywkowa będzie mocno okrojona. Zmusiło to działaczy do zmiany systemu fazy play-off. O mistrzostwo walczyć mają zaledwie trzy najlepsze drużyny rundy zasadniczej. Działacz nie ukrywa, iż wciąż walczą o dodatkowy zespół w Premiership. Szósta ekipa sprawiłaby, iż format play-off byłby taki sam jak w poprzednich latach.

– Nie chciałbym podawać tego w procentach, ale jesteśmy pełni nadziei. Wiarygodność tego sportu uzasadnia istnienie szóstej drużyny. Patrząc szerzej, trzeba dziś brać pod uwagę, iż rok 2026 może być rokiem fundamentów pod lepszą przyszłość i bardziej stabilną finansowo strukturę całego brytyjskiego żużla – mówi Lemon.

Żużel. Zmarzlik zapytany o transfer do Sparty Wrocław! Wymowna reakcja

Żużel. Wychowanek Startu ma nowego pracodawcę! Gnieźnieński duet zadba o młodzież

Po sezonie 2025 pojawił się również pomysł połączenia Premiership z Championship. gwałtownie on jednak upadł. – Wielu ludzi patrzy na to w prosty sposób i mówi: jest 14 drużyn, więc można stworzyć jedną ligę. Jednak w praktyce nie ma wystarczającej liczby zawodników opartych na rynku brytyjskim, by obsadzić 14 zespołów na poziomie, który byłby finansowo rentowny. W efekcie kluby zaczęłyby upadać, a w ostatnich latach widzieliśmy już wystarczająco dużo zamknięć. Nie ma potrzeby wypychać kolejnych podmiotów z tego sportu – tłumaczy Mark Lemon.

Idź do oryginalnego materiału